
Nalał sobie następną kawę wzmocnioną whisky, żeby powstrzymać drgawki. Cholerne drgawki, pomyślał, to także wina Ady! Jednak po trzecim drinku był już tak spokojny jak żaba polująca na muchę. Wyciągnął rękę dla potwierdzenia tego faktu. Poczuwszy się lepiej, zaśmiał się na myśl, jaki jest sprytny. Wyczuł, że stary Forrester nie będzie chciał, by jakiś Anderson wiązał się z ich błękitną krwią! Nie minie tydzień a Forrester zapłaci, i to dobrze, żeby mieć pewność, iż nie dojdzie do ślubu pomiędzy jego wysoko urodzonym synem a ciężarną Catherine Anderson z biednej dzielnicy.
Było już prawie południe, kiedy Herb Anderson nasycił się kawą z whisky i wyszedł z domu na poszukiwanie następnego statku.
Z narożnego sklepu spożywczego Catherine przyglądała się, jak jej ojciec wychodzi, po czym pośpiesznie zatelefonowała do swojej kuzynki Bobbi Schumaker i wróciła do domu, żeby się spakować.
Podobnie jak Catherine, Bobbi studiowała na pierwszym roku na Uniwersytecie Minnesota, lubiła jednak mieszkać z rodziną. Dom kuzynki, tak różny od domu Catherine, był dla niej schronieniem w czasie dorastania, gdyż obie dziewczynki były przyjaciółkami i towarzyszkami od urodzenia. Nie miały przed sobą sekretów.
Godzinę później, podskakując na drodze w żółtym volkswagenie Bobbi, Catherine odczuła ulgę, że w końcu udało się jej uciec z domu.
– Jak poszło? – Bobbi rzuciła jej z ukosa spojrzenie przez ogromne okulary w szylkretowych oprawkach.
– Wczoraj wieczorem czy dzisiaj rano?
– W obu wypadkach.
– Nie pytaj. – Catherine ze znużeniem oparła głowę i zamknęła oczy.
– Tak źle?
– Myślę, że Forresterowie byli zaskoczeni, kiedy mój stary tam wpadł. Boże, szkoda, że nie widziałaś tego domu, to naprawdę coś.
– Czy zaproponowali, że zapłacą za wszystko?
– Clay zaproponował – przyznała Catherine.
– Powiedziałam ci, że tak zrobi.
