
– Czy wszystkie są tak przyjaźnie nastawione jak te, które spotkałam?
– Z pewnością nie. Niektóre są zgorzkniałe i zamknięte w sobie. O nie najbardziej się troszczymy. Jest też – poznasz ją niebawem – dziewczyna, której bunt przeciwko sytuacji, w jakiej się znalazła, przybrał formę kleptomanii. Nie stosujemy żadnych kar, nawet za kradzież mojego pióra. Jeśli Francie coś ci ukradnie, proszę, daj mi znać. Jestem pewna, że to zrobi, bez powodu, tylko po to, by poznać twoją reakcję. Najlepiej powiedzieć jej wtedy jakiś komplement albo zaproponować wykonanie za nią jakiejś pracy lub też poprosić ją o radę. Wówczas zwraca to, co ukradła.
– Będę o tym pamiętała.
– Dobrze. Cóż, Catherine, jak już powiedziałam, w ciągu pierwszych kilku dni chcemy, żebyś się odprężyła, odzyskała spokój i poznała inne dziewczęta. Słyszę, że już idą. Dadzą ci coś zjeść i zaprowadzą do pokoju.
W drzwiach pojawiła się Marie.
– Wszystko załatwione?
– Wszystko załatwione – odparła pani Tollefson. – Nakarm tę dziewczynę, jeśli jest głodna, a potem przedstaw ją wszystkim.
– Tak jest! – zasalutowała Marie. – Chodź, Catherine. Tędy, do kuchni.
Jakieś trzydzieści minut później Catherine odprowadziła Bobbi do samochodu. Zatrzymały się, a Bobbi odwróciła się i popatrzyła na dom.
– Nie wiem, czego się spodziewałam, ale na pewno niczego takiego.
– Wszędzie lepiej niż w domu – powiedziała Catherine gorzko.
Bobbi poczuła zarazem litość i ulgę – litość, ponieważ życie rodzinne jej kuzynki było tak boleśnie pozbawione miłości, do której każde dziecko ma prawo, ulgę, ponieważ Horizons wydawało się najlepszym dla niej schronieniem w tej sytuacji. Może tutaj Catherine będzie miała przynajmniej spokój.
