– Może… może ją oszukał.

– Oczywiście, że ją oszukał, a na dowód tego nosi w brzuchu jego bękarta! – Idąc do telefonu, odepchnął Adę brutalnie na bok, kontynuując swoją tyradę, gdy wykręcał numer. – Cholerna dziewczyna! Nie ma nawet tyle rozumu co kura, jeśli w tej chwili nie jest z Forresterem. Nie będzie wiedzieć, kiedy jej statek zawinie do portu; nawet wtedy, kiedy ją przepołowi! Ci Forresterowie to mój bilet do lepszego świata, do diabła! Mój bilet! Niech ją licho porwie, jeśli uciekła i…

Dokładnie w tym momencie Clay odebrał dzwoniący telefon i usłyszał w słuchawce ryk Andersona:

– Gdzie, do diabła, jest moja córka, kochasiu?! – Forresterowie nie słyszeli rozmówcy, ale domyślili się, kto i co mówi.

– Nie ma jej tutaj. – Pomiędzy odpowiedziami Claya następowały długie przerwy. – Nie wiem… Nie widziałem się z nią, od chwili kiedy zostawiłem ją przed domem wczoraj wieczorem… Niech pan mnie posłucha, panie Anderson! Powiedziałem Catherine, że pieniądze dam jej z przyjemnością ona jednak odmówiła. Nie wiem, czego więcej się pan po mnie spodziewa… To, co pan robi, jest nękaniem i jest karalne!…Chcę porozmawiać z pańską córką, nie mam jednak zamiaru układać się z takim oszustem jak pan. Powtórzę to jeszcze raz, niech nas pan zostawi w spokoju, Anderson! Będę przyjmować telefony jedynie od pańskiej córki, i tylko ona otrzyma ode mnie pomoc finansową. Co się zaś tyczy pana, nie powiedziałbym panu, jak dojść do kolejki po darmową zupę, nawet gdyby umierał pan z głodu! Czy wyrażam się jasno?… Świetnie! Niech ich pan przyprowadzi! Nie ma jej w tym domu! Gdyby tu była, poprosiłbym ją do telefonu… Tak, pańska troska jest bardzo wzruszająca… Nie mam pojęcia…

Nastąpiła dłuższa przerwa, w czasie której Clay odsunął słuchawkę od ucha, z której dobiegał przytłumiony, gniewny głos Herba Andersona. Kiedy Clay zakończył rozmowę, był w równym stopniu zły i zmartwiony.



57 из 355