
Tuż przed kolacją następnego dnia w Horizons zadzwonił telefon. Ktoś krzyknął:
– To do Anderson! Zbiegając po schodach, Catherine wiedziała, że może to być tylko Bobbi.
– Słucham?
– Cath, czytałaś dzisiejszą gazetę?
– Nie miałam czasu, byłam na zajęciach.
– Szkoda. Catherine ogarnęło przerażające przeczucie, że jej obawy się urzeczywistniły, że Herb Anderson wyładował na żonie całą swoją wściekłość.
– Czy mama…
– Nie, nie, z nią wszystko w porządku. Chodzi o Claya. Twój stary wdarł się wczoraj wieczorem do ich domu i uderzył Claya.
– Co?
– Nie żartuję, Cath. Wdarł się tam i napadł na niego. Przyjechała policja i zawlekli słodkiego starego wuja Herba do więzienia.
– Och, nie. – Catherine przyłożyła koniuszki palców do ust.
– Pomyślałam, że pewnie będziesz chciała o tym wiedzieć.
Catherine zawahała się przez chwilę, po czym zapytała:
– Czy… czy Clayowi coś się stało?
– Nie wiem. W gazecie nic o tym nie napisali. Sama możesz przeczytać. Artykuł jest na ósmej stronie porannej „Tribune”.
– Czy rozmawiałaś z moją matką?
– Tak, wszystko u niej w porządku. Rozmawiałam z nią wczoraj wieczorem, musiało to być wtedy, kiedy twój tata był w Edinie. Robiła wrażenie, jakby była szczęśliwa, że wyjechałaś. Powiedziałam jej, żeby się nie martwiła, bo jesteś bezpieczna i wkrótce otrzyma od ciebie wiadomość.
– Czy ona…
– Wszystko u niej w porządku, Cath, tak jak powiedziałam. Zostań tam, gdzie jesteś, i nie pozwól, żeby to wydarzenie zmieniło twoją decyzję, dobrze? Clay potrafi zadbać o siebie, a noc spędzona w areszcie może zmiękczyć nawet twojego starego.
