– Nie mogę. Nie chcę jego troski i nie zamierzam do niego telefonować. Nic dobrego by z tego nie wynikło.

– Prosił, żeby ci powiedzieć, że jeśli czegoś potrzebujesz, to on chętnie da na to pieniądze.

– Wiem. Już mi to proponował. A ja odpowiedziałam, że nic od niego nie chcę.

– Cath, czy rzeczywiście sądzisz, że mądrze postępujesz?

– Bobbi… proszę.

– Do diabła, on jest nadziany. Dlaczego trochę go nie skubnąć?

– No, teraz mówisz jak mój stary!

– W porządku, Cath, to twoje dziecko. Zrobiłam to, o co mnie prosił – przekazałam ci wiadomość. Zadzwoń dziś wieczorem. Od tej rozmowy wiele zależy. No, a jak tam jest?

– Naprawdę nie jest źle, wiesz? – Po czym, odpędzając od siebie myśli o Clayu Forresterze, dodała: – Nie ma tutaj mężczyzn i to już jest plus.

Głos po drugiej stronie słuchawki przybrał proszący ton:

– Hej, Cath, nie ustawiaj się tak. Nie wszyscy mężczyźni są tacy jak twój ojciec. Na przykład Clay Forrester…

– Bobbi, odnoszę wrażenie, że przechodzisz na drugą stronę.

– Nie przechodzę na drugą stronę. Jestem pośrodku, więc widzę lepiej. Zawsze będę po twojej stronie, nic nie mogę jednak na to poradzić, że uważam, iż przynajmniej powinnaś do faceta zatelefonować.

– Ani mi to w głowie! Nie chcę Claya Forrestera ani jego pieniędzy!

– Już dobrze, dobrze! Wystarczy! N i e zamierzam tracić czasu, kłócąc się z tobą na ten temat, bo wiem, jaka potrafisz być uparta.

Catherine tak pochłonęła rozmowa z Bobbi, że nie zauważyła, jak trzy dziewczyny przeszły o b o k niej do kuchni, a stamtąd doskonale można było podsłuchać. Kiedy odłożyła słuchawkę, wróciła do swojego pokoju, bardziej wstrząśnięta tym, co usłyszała od Bobbi, niż chciała się przyznać. Tak łatwo byłoby się poddać, przyjąć pieniądze od Claya lub też upomnieć się o moralne wsparcie od niego w czasie czekających ją trudnych miesięcy, bała się jednak, że gdyby skorzystała z jego pomocy, miałby nad nią władzę, miałby wpływ na decyzje dotyczące jej przyszłości, decyzje, których jeszcze nie podjęła.



66 из 355