— Jasne, tyż bym komu lutnął.

— Nie, to służy do śpiewania modnych piosenek dla pań — wyjaśnił Caleb. — O tych, no… o kwiat kach i w ogóle. Do romansów.

Orda znała to słowo, choć czynności, jakie określało, pozostawały poza zakresem jej doświadczeń.

— Nie uwierzycie, jak piosenki działają na damy — zapewnił Caleb.

— Wiecie, kiedy byłem jeszcze chłopakiem — wtrącił Truckle — kiedy człowiek chciał zwrócić na siebie uwagę dziewczyny, musiał odciąć jakmutam swojemu najgorszemu wrogowi i dać jej w pre zencie.

— Co?

— MÓWIĘ, ŻE MUSIAŁ ODCIĄĆ JAKMUTAM SWOJEMU NAJGORSZEMU WROGOWI!

— Nu tak, romans to piękna sprawa — zgodził się Hamish.

— A co się robiło, kiedy człowiek nie miał największego wroga? — zainteresował się Mały Willie.

— Starał się odciąć jakmutam komukolwiek — wyjaśnił Truckle. — I nie długo miał już najgorszego wroga.

— Dzisiaj używają raczej kwiatów — zadumał się Caleb.

Truckle zerknął na szarpiącego się lutnistę.

— Nie mam pojęcia, po jakie licho szef kazał wlec ze sobą to dziwactwo — stwierdził. — A w ogóle to gdzie on jest?


* * *

Mimo swego wykształcenia, Patrycjusz miał umysł mechanika. Kiedy taki człowiek chce coś otworzyć, znajduje odpowiedni punkt i apli kuje minimalną siłę niezbędną do osiągnięcia celu. Czasem ów punkt leżał pomiędzy żebrami, a siłę aplikowało się za pośrednictwem sztyletu, a czasem pomiędzy dwoma walczącymi państwami i wtedy stosowało się armię. Ale najważniejsze było, żeby znaleźć ten słaby punkt, który będzie kluczem do rozwiązania.

— A więc jesteś teraz nieopłacanym profesorem okrutnej i nie zwykłej geografii? — zwrócił się do postaci, którą właśnie przyprowadzono.

Mag, znany jako Rincewind, wolno skinął głową, na wypadek gdyby potwierdzenie miało sprowadzić na niego kłopoty.

— Eee… tak?

— Byłeś w oko licach Osi?



13 из 125