
– A więc atak na majestat królewski. Czy mają innego pretendenta do korony?
– Jeszcze gorzej!
– Tak niewiele o nich wiem – przyznał doktor. – Czy nie mają związku z okultyzmem?
– Oczywiście tak. Ale wiesz, plotka wylatuje wróblem, a wraca wołem.
– Czasami warto posłuchać pogłosek. Chciałbym się wszystkiego dowiedzieć.
Komendant uśmiechnął się półgębkiem, zaraz jednak jego twarz spoważniała.
– Mamy w Danii wiele różnych ezoterycznych zakonów…
– Co to znaczy?
– Że otaczają się zasłoną tajemnicy, ich rytuały są tylko dla wtajemniczonych. Większość tych związków jest nieszkodliwa, członkowie wielu z nich spełniają po cichu dobre uczynki. Ale są też ci Strażnicy Prawego Tronu. Źli, niebezpieczni. Tak przynajmniej o nich powiadają. Nikt nie wie niczego na pewno.
– Dlaczego są tacy niebezpieczni?
– Kopali zbyt głęboko. Czy słyszałeś kiedykolwiek o Ludziach z Bagnisk?
– O, tak, niejedno – uśmiechnął się medyk. – Chodzi o tych, którzy zamieszkują moczary i bagna pod wrzosowiskami?
– Tak, pradawni mieszkańcy Danii. Ci, którzy mieszkali na tych terenach, zanim pojawili się ludzie. Później skryli się pod ziemię. Takie wierzenia nieobce są wielu krajom. W Norwegii nazywa się ich Podziemnym Ludkiem, to huldry i haugkalle. W Anglii i Islandii zwą się elfami. Znali je już Piktowie, zamieszkujący Szkocję.
W Danii także mamy elfy.
– Ale co to ma wspólnego ze Strażnikami Prawego Tronu? Gdyby chcieli strzec wiary, miałoby to jakiś sens.
– Posłuchaj więc. Czy uwierzysz, to już wyłącznie twoja sprawa. A zatem ci Strażnicy natrafili na stare zapiski. W tych pradawnych historiach wiele jest także o czarach. Oczywiście to prymitywne i niemądre, ale oni na swych spotkaniach odprawiają rytuały i składają ofiary. A ich głównym celem jest przywrócenie Ludziom z Bagnisk należnej pozycji. Zamierzają ponownie oddać im we władanie dawny kraj.
