Wszystkich zebranych charakteryzowała jedna wspólna cecha – niezwykle wysoki wzrost. Wśród nich nie mogła znajdować się żadna kobieta; w owym czasie, w XVII wieku, w Danii nie było prawie wcale tak wysokich kobiet. Pod nasuniętymi mnisimi kapturami nie można jednak było dojrzeć rysów żadnej twarzy.

Dwunastu zebranych, zwróconych w kierunku studni, ustawiło się półkolem. Trzynasty stał samotnie po drugiej stronie.

Uniósł ręce.

Gdyby można było ujrzeć ich oblicza, ukazałyby się zacięte, złe, zimne twarze, niektóre przerażone. Ten moment był najstraszliwszy dla młodych, którzy wiedzeni żądzą sensacji i pociągiem do okultyzmu znaleźli się w tej tajemnej grupie. Nigdy nawet nie śniło im się, co może wydarzyć się na takich spotkaniach, teraz jednak było już za późno, by się wycofać. Wiedzieli, co stało się z tym, który miał za długi język. Chęć wystąpienia z zakonu uznano by za zdradę i ukarano w ten sam makabryczny sposób.

Było ich dwóch – dwóch młodych, którzy przystąpili do grupy przez przypadek, a później nie mieli odwagi przyznać się do tego. Panicznie obawiali się pozostałych członków zakonu, owych śmiertelnie poważnych mężczyzn o sercach przepełnionych gwałtowną, bezlitosną nienawiścią, których nikt nie zdołałby powstrzymać.

I czegóż oni nie umieli! Magia, poruszająca rzeczy, które powinny pozostać ukryte! Kiedyś młodzieńcy nie wierzyli w Ludzi z Bagnisk, lecz teraz nie byli już pewni żadnego z członków zakonu. Nie wiedzieli, czy są oni żywymi ludźmi, czy…

Najbardziej przerażali ich trzej wysocy, bladzi, którzy nigdy nie odsłaniali swoich twarzy. Czasami tylko, dosłownie na mgnienie oka, można było dojrzeć zdejmującą grozą trupią bladość i nieruchome, lodowato patrzące oczy, przypominające ślepia jaszczura. Gdzie mieszkali, skąd pochodzili? Przeważnie pojawiali się nagle w te wieczory, gdy odbywały się spotkania. Czasami stali na zewnątrz, pod drzewami. Innym razem znajdowali się już w piwnicy, zanim nadeszli pozostali. Żaden z członków zakonu nie dorównywał im wzrostem.



19 из 185