Nie wolno było wypytywać o innych i rozmawiać z nikim, ani podczas seansów, ani później. Dwaj młodzi dostali się do grupy z poręczenia gadatliwego młodzieńca. Po jego śmierci znaleźli się w pułapce bez żadnej możliwości wyrwania się z niej. Chwilami czuli na sobie badawcze spojrzenia innych…

Ale po prawdzie sekretne stowarzyszenie było fascynujące! Mistyka pociągała młodzieńców już od lat dziecinnych. Teraz znaleźli się w samym centrum tego, czego nikt nie był w stanie sobie nawet wyobrazić. Starali się zapomnieć o strachu i uczestniczyli w ceremonii, chociaż często z trudem opanowywali fale słabości.

Mężczyzna stojący po drugiej stronie studni wypowiedział zaklęcie w gardłowo brzmiącym języku, którego nie znali. Sprawiał wrażenie archaicznego, pogańskiego. Chłopcy wiedzieli, że był to ten sam język, w którym zapisano niedawno odkryte tajemnicze teksty. Przypuszczano, że tym językiem posługiwali się Ludzie z Bagnisk.

Mężczyzna mówił przez chwilę, a ze studni zaczęły buchać kłęby pary. Wielokrotnie byk świadkami tego zjawiska i nie budziło ono już przerażenia. Jednakże głos dobiegający z dołu zawsze sprawiał, że ciarki przebiegały im po plecach. Odruchowo przysunęli się bliżej siebie. Natychmiast zapłonęły ukryte pod kapturem jaszczurze oczy jednego ze strasznych mężczyzn.

Młodzieńcy zdawali sobie sprawę, że są pod obserwacją. Nie w pełni im ufano.

Rozpoczął się dialog między mężczyzną stojącym Po drugiej stronie studni a głosem dobiegającym z dołu. Mężczyznę spowijał niemal całkowicie obłok pary, głos spod ziemi był głuchy, głęboki, z przesadnie wyraźną artykulacją.

Stojący samotnie mężczyzna odpowiedział. Rozmowa była zakończona.

Mistrz ceremonii odwrócił się ku swym współbraciom.

W miarę jak opadała mgła, jego sylwetka rysowała się coraz wyraźniej.

– Nasi przyjaciele pragną ofiary – powiedział. – Podczas następnej pełni księżyca oczekują dowodu naszej lojalności.



20 из 185