„Mama?”

„Ciii – usłyszała w odpowiedzi. – To tylko ja, wujek Povl.”

Wujek Povl? Ach, tak, stary, opasły hrabia Ruckelberg. Czego tu chce w tej swojej zatłuszczonej, wypomadowanej peruce, z podbródkami trzęsącymi się przy każdym ruchu głowy? Wyłupiaste oczy, wpatrujące się w nią pożądliwie, tłuste palce spoczywające na jej kolanach…

„Spójrz, Marino, co ci przyniosłem. Słodycze przygotowane dla samego króla.”

Właściwie nie był tak bardzo stary. Mniej więcej w wieku ojca. Zwalisty i zniszczony życiem, wyglądał jednak na dużo starszego.

Marina przyjęła smakołyki i grzecznie podziękowała, ale on wcale nie odchodził. Przysiadł na brzegu łóżka i szeptał całą masę głupstw o tym, jaką jest śliczną dziewczynką i jak bardzo chciałby mieć lalkę podobną do niej, by móc się z nią bawić w chwilach samotności. Głaskał dziewczynkę po włosach i po policzku, choć jej wcale się to nie podobało, aż w końcu sobie poszedł.

Następnego wieczoru był u niej znów z kolejną porcją słodyczy. Zabronił jej mówić komukolwiek o tych odwiedzinach, bo powinien być na warcie i gdyby ktoś dowiedział się, że zamiast tego składa wizyty swej małej przyjaciółce, poszedłby do więzienia, a ona chyba tego nie chce? Tym razem wetknął rękę pod przykrycie, dotykał jej ramion i szyi mówiąc, że ma delikatną, miękką skórę.

Kolejnego wieczoru położył dłoń na jej piersi, mówiąc, że jest już dużą dziewczynką, i oddychał dziwnie, chrapliwie. I chociaż zawsze uczono ją, by we wszystkim słuchać dorosłych i nie zadawać żadnych pytań, odważyła się poprosić, żeby tego nie robił, gdyż ona się boi, i wtedy sobie poszedł.

Dzień później nie chciała iść spać, starała się zostać z matką, ale odesłano ją, kiedy przyszedł ojciec. Wałęsała się po korytarzach, słysząc nawoływania poszukującej jej guwernantki. Wtedy właśnie natknęła się na niego, wujka Povla, i choć starała się ukryć, on już niestety ją zobaczył.

Zwabił ją do zbrojowni, koniecznie chcąc coś pokazać.



7 из 185