
– Kobiety w bikini biorące się za bary? Nie ma już takich jak kiedyś.
– Tak jest. Za dużo napompowanych sztucznych biustów. Ląduje taka na brzuchu i cyc jej strzela jak wytarta opona. Buch! Dlatego przestałem śledzić zapasy. Chyba że przelatuję kanały i coś wpadnie mi w oko, wtedy chwilę się pogapię…
– Wspomniałeś o kobiecie siedzącej na deszczu.
– A tak, tak, Win, przepraszam. Nie wiem, co to za jedna, ale tam jest. Siedzi. Kiedy policjanci podeszli do niej i spytali, co robi, odparła, że czeka na przyjaciółkę.
– I wciąż tam jest?
– Tak.
– Jak wygląda?
– Jak Niesamowity Hulk. Ale groźniej. I jest chyba zieleńsza od niego.
Win i Myron wymienili spojrzenia. Nie było wątpliwości. Schody okupowała Wielka Szefowa alias Wielka Cyndi.
– Coś jeszcze, Brian?
– Nie, nic… A więc znasz Esperanzę Diaz?
– Tak.
– Osobiście?
– Tak.
Zapadła nabożna cisza.
– Jezu, ty to masz życie, Win.
– O tak.
– Załatwiłbyś mi jej autograf?
– Postaram się, Brian.
– A może zdjęcie z autografem? Małej Pocahontas w kostiumie? Naprawdę ją uwielbiam.
– Nie wątpię, Brian. Do widzenia.
Win skończył rozmowę, zagłębił się w fotelu, spojrzał na Myrona, a po jego skinieniu głową przez interkom poinstruował szofera, jak dojechać do sądu.
4
Do sądu w Hackensack dotarli tuż przed dwudziestą drugą. Zgarbiona Wielka Cyndi – gdyż Myron uznał, że to ona – siedziała, moknąc w deszczu. Z oddali wyglądała jak volkswagen garbus zaparkowany na schodach. Wysiadł z samochodu i podszedł.
– Wielka Cyndi?
Ciemny kopiec wydał cichy pomruk lwicy, która ostrzega niżej od niej stojące w hierarchii, zabłąkane zwierzę.
– To ja, Myron.
Pomruk wzmógł się. Deszcz przylepił Cyndi do czaszki uczesane w szpikulce włosy, przemieniając je w nierówną fryzurę na tytusa. Trudno było rozpoznać ich dzisiejszy kolor, ale nie wyglądał na odcień spotykany w naturze. Wielka Cyndi lubiła zmieniać płukanki, a niekiedy łączyć farby losowo, by zobaczyć, co z tego wyjdzie. Domagała się również, by nazywać ją Wielką Cyndi. Nie Cyndi – Wielką Cyndi! Posunęła się nawet do legalnej zmiany drugiego imienia. W urzędowych dokumentach brzmiało ono Wielka.
