
Urodziłem się w tym późnym okresie w rodzinie kapłańskiej.
Wprowadzono mnie we wszystkie arkana nauki. Muszę ci wyjaśnić, że Atlanci nie mieli już łączności z ojczystą planetą Assar. Do Ziemi dotarło zaledwie kilka statków Wielkiej Ekspedycji Międzygwiezdnej. Powrotu nie było. Wyczerpywały się zasoby energii. A na Ziemi nie znaleziono nic, co by mogło dać energię konieczną do wypraw międzygwiezdnych. Nie udało się również nawiązać łączności przy użyciu energii promieniowania.
Assar leży za daleko od Ziemi. Jednakże w rodzinach bogów i kapłanów z pokolenia na pokolenie przekazywano podania o dalekiej nieznanej ojczyźnie. Nocami niezliczone przyrządy górskich obserwatoriów kierowały się w tę stronę nieba, gdzie w gwiazdozbiorze Panny ledwie błyszczała błękitna gwiazda — podwójne słońce systemu Assar. W podziemnych kryjówkach, niby skarby niezmierne, spoczywały olbrzymie międzygwiezdne statki, na których Atlanci dotarli na Ziemię. Płonące serca statków już od trzydziestu wieków były martwe. Ale poszukiwania źródeł energii wciąż trwały.
Wreszcie pod lodami wielkiego południowego kontynentu znaleziono substancję zdolną wytworzyć potrzebne ilości energii. Zapadła decyzja o wysłaniu ekspedycji na Assar. Z trzech statków, stojących w podziemnych schronach, tylko jeden nadawał się jeszcze do lotów międzygwiezdnych.
Zbudować nowych nie mogliśmy. Ograniczając ilość ludzi, wtajemniczonych w całą wiedzę, nie tylko nie posuwaliśmy się w rozwoju, ale nawet traciliśmy to, cośmy zdobyli w przeszłości. Był to zasadniczy błąd. Ale ci, którzy go rozumieli, nie byli w stanie niczego zmienić.
