— Dokąd? — znowu krzyknął. — Chcesz widzieć Atlantydę?

Chodźmy!

Poczułem się głupio i mimo woli się cofnąłem.

— Nie bój się — rzekł starzec, jakby czytając w moich myślach. — Jeszczem nie całkiem wariat. Nie ciągnę cię na dno oceanu. Chciałeś widzieć Atlantydę. Idź, oglądaj!

Otworzył malutkie drzwiczki w ścianie. Za drzwiami pochyły korytarz prowadził do sal oświetlonych mdłym czerwonawym światłem.

Wahałem się. Byłem prawie pewny, że mam do czynienia z obłąkanym.

— Idź, idź! — powtórzył starzec. — Chciałeś widzieć Atlantydę… — I zaśmiał się cicho. Potem ciężko pokuśtykał do stojącego w kącie fotela, siadł i zamknął oczy.

* * *

Z pomieszanym uczuciem ciekawości i rozdrażnienia zapuściłem się w korytarz, przekonany, że znów zostanę wystrychnięty na dudka.

W połowie korytarza odwróciłem się. Starzec wciąż drzemał w swoim fotelu. Korytarz wiódł do półmrocznego pokoju o nisko wiszącym sklepieniu. Okien tu nie było. Z sąsiedniej sali przez szeroki łuk drzwi sączyło się mdłe światło. Na lewo od wejścia, bezpośrednio na kamiennej posadzce leżała część olbrzymiej marmurowej kolumny z rzeźbioną głowicą pocętkowaną śladami małży-skałotoczy. Na prawo wisiała potężna marmurowa płyta z napisami. Podszedłem bliżej. Boczne oświetlenie nadawało wyciętym w białym marmurze literom nadzwyczajną plastyczność. Napis był dwujęzyczny, łacińsko-grecki.

Przypominając sobie z wysiłkiem znaczenie dawno zapomnianych łacińskich słów, domyśliłem się raczej niż przeczytałem: Przechodniu, kimkolwiek byś był, zadrżyj, bo stoisz oto u progu największej tajemnicy świata, co cię wydał. Wszystko, co tu zobaczysz, zwrócił Ocean, który pochłonął najpotężniejsze mocarstwo Ziemi. Inna byłaby historia narodów i krajów, gdyby nadal pisali ją Atlanci. Ale zginęli oni, a z ziaren wiedzy, którą zostawili, wyrosły nauki i sztuki Nowego Świata.


Następowały obszerne cytaty z Platona, który pierwszy opowiedział ludziom o Atlantydzie:



5 из 282