Oficer popatrzył na mnie, przechylając głowę.

– Czekajcie no… Gordianus? Już gdzieś słyszałem to imię. Dowódco kohorty, możecie odmaszerować.

– Słucham?

– Odmaszerować. Natychmiast, zanim kucharze wygarną co lepsze kąski z tej bryi, którą dzisiaj serwują.

Odesłany zasalutował i odszedł, rzucając mi jeszcze ostatnie podejrzliwe spojrzenie.

– Nie wiem, jak wy, ale ja jestem wściekle głodny. – Oficer podniósł się z krzesła. – Chodźcie za mną.

– Dokąd? – spytałem.

– Mówiłeś, że chcesz rozmawiać z samym Cezarem, tak? A w ostateczności z oficerem dowodzącym oblężeniem? No to chodźcie. Gajusz Treboniusz nigdy nie opuszcza kolacji w swoim namiocie. – Klasnął w dłonie i zatarł je energicznie. – Jak będę miał szczęście, może mnie zaprosi do towarzystwa.


Szczęście mu jednak nie dopisało. Gdy tylko nas zaanonsował Treboniuszowi, którego zastaliśmy ogryzającego wieprzową nogę, został bezceremonialnie odprawiony i odszedł, rzucając jeszcze tęskne spojrzenie nie na mnie, lecz na smakowite mięsiwo.

Podobnie jak Marek Antoniusz, Treboniusz należał do tej części młodszego pokolenia, która uczepiła się Cezara jak ogon komety od wczesnych chwil jego kariery i teraz z determinacją podążała za nim ku chwale lub katastrofie. Na scenie politycznej asystował Cezarowi za czasów jego trybunatu, pomagając rozszerzyć jego władzę w Galii poza ustawowe ramy. Jako wojskowy służył też tam pod jego sztandarem, tłumiąc opór tubylców. Teraz, kiedy wybuchła wojna domowa, raz jeszcze stanął po stronie swego wodza; jeśli zaś oceniać jego nastrój po apetycie, zdawał się niczego nie żałować: wieprzowa noga w jego ręku ogryziona była do kości.

Przypominałem go sobie mgliście z jednej z moich wizyt u Metona. Przyszła mi nagle na myśl scena z pobytu w Rawennie, kiedy to Meto powiedział mi mimochodem, że Treboniusz kolekcjonuje co zjadliwsze cytaty z mów Cycerona, które potem publikuje na użytek przyjaciół. Ma zatem poczucie humoru, pomyślałem, a w każdym razie ceni ironię.



15 из 239