Treboniusz wyprostował się na krześle.

– Kto ci przysłał tę wiadomość?

– Nie była podpisana.

– Jak do ciebie dotarła?

– Podrzucono ją na progu mego domu na Palatynie.

– Masz ją ze sobą?

– Tak.

Sięgnąłem do mieszka u pasa i wyciągnąłem niewielki drewniany cylinder. Małym palcem wydłubałem z niego rolkę pergaminu. Treboniusz wyrwał mi ją z ręki, jakbym był posłańcem przynoszącym mu pilne informacje, i zaczął czytać na głos:

– Gordianusie, przesyłam ci smutną wiadomość z Massilii. Twój syn Meto nie żyje. Wybacz mi tę obcesowość, piszę w pośpiechu. Wiedz, że Meto zginął wierny swojej sprawie, w służbie Rzymowi. To była bohaterska śmierć. Był dzielnym młodzieńcem, a choć nie padł w boju, odważnie oddał życie tu, w Massilii. – Treboniusz oddał mi liścik. – I dostarczono ci to anonimowo?

– Tak.

– Nie wiesz zatem, czy naprawdę przesyłka przyszła z Massilii. Równie dobrze może być to jakaś mistyfikacja w wykonaniu kogoś w Rzymie.

– Być może. Czy jednak mogła zostać wysłana z Massilii?

– Chcesz zapytać, czy jakiś massylski statek nie przedarł się przez naszą blokadę? Oficjalnie nie.

– A w rzeczywistości?

– Mogło się wydarzyć parę takich… wypadków, zwłaszcza nocą. Massylczycy to doskonali żeglarze, a tutejsze wiatry sprzyjają wypływaniu z portu po zachodzie słońca. Okręty Cezara są zakotwiczone u brzegów dużych wysp leżących tuż przy porcie, ale mały stateczek mógł się między nimi prześliznąć w ciemnościach. Ale co z tego? Jeżeli ta wiadomość pochodzi z Massilii, dlaczego autor jej nie podpisał, skoro twierdzi, że zna prawdę?

– Nie wiem. Od dnia, w którym Cezar przekroczył Rubikon, każdy nosi jakąś maskę. Intrygi, oszustwa… Tajemniczość dla samej tylko tajemnicy…

– Jeżeli Meto nie żyje, to autor listu powinien ci przysłać jakąś konkretną pamiątkę po nim. Przynajmniej jego pierścień obywatela.



19 из 239