– Tymczasem pielęgniarka zbliżyła się do samochodu.

– Cześć, Emily. Poznaj panią doktor Darling. Miała mnie zastępować podczas naszej podróży poślubnej, ale zamiast tego będzie się zajmować moją złamaną nogą.

Harry ma rację, pomyślała Lizzie. Nie mam wyboru.

Znalazłszy się w znajomym środowisku ambulatoryjnej sali, zaczęła automatycznie wykonywać rutynowe czynności. To, że była przemoczona do nitki, nie ma znaczenia. Potrzeby chorego są na pierwszym miejscu. Zresztą nie ma nic na zmianę, cała jej garderoba została w pensjonacie. Przed wyjazdem do Birrini ubrała się w elegancki letni kostium, a bujne blond włosy zaczesała do tyłu i związała nad karkiem, jak przystało poważnej pani doktor. Teraz w brudnej i przemoczonej spódnicy, ze zwisającymi w nieładzie mokrymi kosmykami, musi wyglądać jak nieboskie stworzenie.

Nic mnie to nie obchodzi. Są ważniejsze sprawy. Dobrze, że Harry już nie marznie i można go dokładniej zbadać, myślała, wycierając go z pomocą Emily i ubierając w szpitalną koszulę.

– Nie chcę tej koszuli! – wymamrotał.

– Nie bądź niemądry – mruknęła Emily, ocierając z policzków łzy.

Lizzie rzuciła jej ostre spojrzenie. Pielęgniarka powinna umieć się opanować. Co prawda nie mogła być pewna, jak sama by się zachowywała, gdyby ktoś przywiózł jej narzeczonego w podobnym stanie, w dodatku w przeddzień ślubu. Pomyślała o Edwardzie, ale jakoś nie poczuła wzruszenia.

– Przynieście mi piżamę – nie ustępował Harry.

– W piżamie trudniej mi będzie dobrać się do ciebie.

– Tego się właśnie obawiam.

Harry, o dziwo, uśmiechnął się szeroko. Był półprzytomny, chwilami zasypiał, ale nie tracił humoru.

W końcu zapadł w sen, toteż mogły razem z Emily przygotować go do prześwietlenia. Lizzie odetchnęła z ulgą, ponieważ trzeba było ponownie naprostować złamaną nogę. Emily pomagała jej, nic nie mówiąc. Przestała płakać, ale miała ponurą minę.



16 из 106