
– Panią doktor?
– To znaczy mną – zmęczonym głosem wyjaśniła Lizzie. – Jestem lekarzem. Nazywam się Lizzie Darling. Mam zastępować doktora McKaya – dodała bez przekonania.
Była u kresu sił. Miała wrażenie, że za chwilę padnie z nóg. Nowo przybyła miała na szczęście dosyć rozumu, by to zauważyć. W jej oczach pojawił się wyraz szczerej troski.
– To pani jest naszym nowym lekarzem i ma basseta? Bardzo się cieszę – rzekła, wyciągając do Lizzie rękę.
– Uhm – niewyraźnie mruknęła Lizzie, z trudem opanowując drżenie na całym ciele. May zerknęła niepewnie na Emily.
– Pani doktor ocieka wodą. Jak tak dalej pójdzie, zamoczy nam nasze czyste podłogi – odezwała się. – Pozwolisz, że pomogę jej się wysuszyć?
– Rób, co chcesz – obojętnie odparła Emily.
– Pokażę pani prysznic, a sama pójdę poszukać suchych rzeczy – oznajmiła May, zwracając się do Lizzie.
– A może ma pani własne rzeczy w samochodzie? Joe, nasz sanitariusz, zajął się pani psem. Wypuścił biedaczkę z samochodu, bo inaczej poszarpałaby obicia na strzępy. Powiem mu, żeby przyniósł pani walizkę.
– Wszystkie moje rzeczy zostały w pensjonacie kilka kilometrów stąd. Ale wystarczy mi szpitalny szlafrok – wybąkała Lizzie, wdzięczna za pierwszy objaw ludzkiej serdeczności. Nie jest już sama. Ktoś o nią dba. Nie zapomniała jednak o swoich zawodowych obowiązkach. – Muszę najpierw obejrzeć zdjęcia.
– Zdjęcia mogą poczekać – odezwał się Harry.
– Oczywiście, a noga sama się zrośnie.
– Wystarczy włożyć ją w gips.
Łatwo mu mówić, pomyślała. Czy już zapomniał, co mu mówiła o skomplikowanym złamaniu i zatamowaniu krążenia? Ze o mały włos nie stracił nogi?
– Dziwnie będziesz jutro wyglądał, idąc do ołtarza z nogą w gipsie – wyszeptała Emily, pochylając się nad chorym.
Dziewczyna była kompletnie rozbita. Podczas prześwietlania nogi Lizzie nie miała z niej praktycznie żadnego pożytku. Teraz popatrzyła na nią z niedowierzaniem. Czy ona sobie naprawdę wyobraża, że Harry jutro weźmie ślub? Chciała coś powiedzieć, ale uznała, że szkoda czasu. Harry musi odpocząć, a ona powinna doprowadzić się do porządku.
