
Krew nie dopływa. Lizzie poczuła, że robi się jej gorąco. Od Birrini dzieli ją dobre sześć kilometrów. A jeśli facet ma uszkodzoną arterię? Chociaż nie, gdyby nastąpił wewnętrzny wylew, noga byłaby znacznie bardziej spuchnięta. Niemniej siność stopy wskazuje na skręcenie i zablokowanie naczyń krwionośnych. Jeśli ten stan się utrzyma, mężczyzna niechybnie straci nogę.
On potrzebuje rentgena i środków uśmierzających ból przy prostowaniu wykręconej nogi, a tymczasem może liczyć jedynie na przerażoną, klęczącą w błocie Lizzie.
Ale Lizzie wie przynajmniej, co powinna zrobić. A co do środków znieczulających… Na razie facet jest ogłuszony. Gdyby był przytomny, podczas jej zabiegu zacząłby wyć z bólu. Miała wprawdzie w samochodzie morfinę, ale na nią przyjdzie czas, gdy mężczyzna odzyska przytomność. Jeżeli ją odzyska… Nie ma na co czekać, powiedziała sobie. Bierz się do dzieła, póki pacjent jest nieprzytomny!
Gdyby mogła zrobić prześwietlenie!
Lizzie z westchnieniem rozejrzała się wokół. Ani żywej duszy. Zerknęła na drogę, potem w stronę oceanu. Znikąd pomocy!
Wziąwszy głęboki oddech, przesunęła się na kolanach, by znaleźć się bliżej chorej nogi. Odetchnęła jeszcze raz, planując kolejne ruchy. Działając praktycznie na oślep, bez prześwietlenia, może wyrządzić pacjentowi jeszcze większą krzywdę. Ale nie ma wyboru: jeśli nie spróbuje udrożnić zablokowanych naczyń, mężczyzna straci nogę.
Jedną ręką chwyciła kostkę, drugą kolano i spróbowała zmienić położenie nogi, przekręcając ją i rozciągając równocześnie. Noga ani drgnęła.
Robisz to zbyt nieśmiało. Nie bój się.
Powtórzyła manewr, nadal ostrożnie, ale z większą siłą. Noga lekko się przekręciła. Za mało. Jeszcze trochę.
Usłyszała ciche trzeszczenie, okropny dźwięk, jaki wydają ocierające się o siebie kości, który jednak w tej chwili sprawił jej niemal przyjemność. Czyżby udało się?
