– Mnie też – powiedziała Sol cicho. – To wspaniała kobieta. Tengel był wówczas bliski załamania. Łączyły ich silne więzi. Ale w Tengelu jest coś dziwnego, wcale nie widać po nim wieku.

– Pamiętasz chyba Hannę? – zapytał Dag. – Ona też była niebywale stara.

– Czy pamiętam Hannę? – powtórzyła Sol z bólem w głosie. Od razu jednak wzięła się w garść i roześmiała głośno. – Dlatego ja też będę prastara, braciszku. Przeżyję was wszystkich!

– Zobaczymy – odparł Dag, czując się dziwnie nieswojo. – A Silje, jak ona się miewa?

– Silje jest taka jak przedtem. Wesoła i spokojna tak długo, jak długo ma Tengela. Dużo maluje, chyba się trochę zaokrągliła. Ale do twarzy jej z tym. I… Och, zapomniałam o czymś! Liv ma starającego.

Dag zatrzymał się nagle na samym środku ulicy. Jakiś powóz zahamował przed nimi gwałtownie, uskoczyli w bok.

– Co ty mówisz? – wykrzyknął. – Na miłość boską, przecież to jeszcze dziecko!

– Niedługo skończy szesnaście lat, będzie miała siedemnaście. Nie uwierzyłbyś, jest taka łagodna i śliczna. Silje nie była starsza, kiedy zakochała się w Tengelu.

Dag nie słuchał. Jego twarz przybrała kamienny wyraz.

– Moja mała siostrzyczka ma starającego! Co to za człowiek?

– Nie przejmuj się tym tak bardzo! Hm, co mam ci powiedzieć? Jest z dobrej rodziny. Naturalnie nie ze szlacheckiej, przecież Liv też nie jest szlachcianką, ale to bardzo bogata rodzina kupiecka. Ojciec nie żyje. Laurents przejął jego interesy.

– Podoba ci się?

Sol wzruszyła ramionami.

– Nie jest w moim typie – odparła wymijająco.

Ruszyli naprzód. Dag szedł długo w milczeniu. Przywiązywał dużą wagę do opinii Sol o ludziach, nikt bowiem nie umiał oceniać ich tak dobrze jak ona.

– A Liv? Co ona mówi? Nie podnoś sukni tak wysoko, Sol, tu nie jest aż tak brudno!

– Hm, Liv właściwie w ogóle nie mówi zbyt wiele. Tak naprawdę nie wiem, co ona myśli. Słyszeliśmy, że ty też masz zamiar się ożenić. Czy już wkrótce?



10 из 198