— Zadaj mi ból — powiedziała królowa Jasmina.

Na twarzy Greliera natychmiast pojawił się uśmiech. Medyk podszedł do tronu i sprawdził ustawienia ułagadzacza. Potem zaczął po kolei dokręcać śruby urządzenia, każdą z nich dokładnie o ćwierć obrotu za jednym razem. Poduszeczki naciskały na przedramię królowej, które było unieruchomione przez system stałych poduszek. Grelier przykręcał śruby z taką starannością, że królowej kojarzyło się to ze strojeniem jakiegoś upiornego instrumentu smyczkowego.

Nie było to przyjemne. I o to chodziło.

Po minucie przestał zajmować się śrubami i przeszedł za tron, gdzie zawsze stała podręczna lekarska skrzyneczka. Królowa obserwowała, jak Grelier wyszarpuje ze szpuli koniec rurki, wtyka ją do dużej butli ze słomkowozielonym płynem, a drugi koniec podłącza do strzykawki. Cały czas nucił i pogwizdywał. Podniósł butlę, zamocował ją na stojaku z tyłu tronu, a potem wetknął strzykawkę w prawe ramię królowej — grzebał trochę, nim znalazł żyłę. Królowa widziała, jak medyk wraca przed tron, skąd miał widok na jej ciało.

Tym razem było to ciało kobiety, ale nie musiało tak być. Choć wszystkie ciała zostały wyhodowane z genetycznego materiału Jasminy, Grelier potrafił interweniować na wczesnym etapie rozwoju i wprowadzać je na różne ścieżki płci. Zwykle powstawali chłopcy lub dziewczynki. Od czasu do czasu, dla przyjemności, tworzył dziwnych bezpłciowców lub warianty międzypłciowe. Wszystkie były sterylne, ale tylko dlatego, że wyposażanie je w funkcjonujące układy reprodukcyjne to strata czasu. I tak spory kłopot sprawiał montaż implantów sprzężeń neuralnych, żeby królowa mogła sterować ciałami.

Nagle poczuła, że ból traci ostrość.

— Grelier, nie chcę anestetyków.

— Katusze bez czasowej ulgi to jak muzyka bez chwil ciszy — od parł. — Musisz zaufać mojej wiedzy, madame, jak zawsze w przeszłości.

— Ufam ci, Grelier — stwierdziła niechętnie.



22 из 752