
— Jedno dziś odrzuciłeś, prawda?
— Skąd wiesz?
— Przypuszczałam, że postarasz się spełnić swoje zobowiązanie do doskonałości. — Uniosła palec. — W porządku. Dlatego dla mnie pracujesz. Jestem oczywiście rozczarowana — wiem dokładnie, które ciało zlikwidowałeś — ale standardy to standardy.
— To zawsze moja dewiza.
— Szkoda, że nie można tego powiedzieć o wszystkich na tym statku.
Nucił sobie i pogwizdywał przez chwilę, a potem spytał z wystudiowaną obojętnością:
— Madame, zawsze miałem wrażenie, że masz doskonałą załogę.
— Nie mam problemu ze swoją załogą zawodową.
— Ach, w takim razie mówisz o jednym z niezawodowców? Mam nadzieję, że nie o mnie.
— Świetnie wiesz, o kim mówię, więc nie udawaj.
— Quaiche? Z pewnością nie.
— Och, Grelier, nie kombinuj. Dobrze wiem, co sądzisz o swoim rywalu. Chciałbyś wiedzieć, na czym polega paradoks? Wy dwaj jesteście bardziej do siebie podobni, niż wam się wydaje. Obaj jesteście ludźmi linii głównej, obaj usunięci poza nawias własnych społeczeństw. W stosunku do obu was żywiłam duże nadzieje, ale teraz mogłabym Quaiche’a zwolnić.
— Chyba dasz mu, madame, ostatnią szansę? Zbliżamy się przecież do nowego układu.
— Chciałbyś tego, tak? Chciałbyś widzieć, jak ten ostatni raz ponosi porażkę, żeby moja kara była tym surowsza.
— Miałem na myśli tylko dobro statku.
— Oczywiście, Grelier. — Uśmiechnęła się, rozbawiona jego kłamstwami. — W istocie jeszcze nie zdecydowałam, co zrobić” z Quaichem. Ale sądzę, że muszę z nim porozmawiać. Otrzyma łam dzięki naszym partnerom handlowym pewną nową informację na jego temat.
— A to dopiero!
— Gdy go zatrudniałam, chyba nie był zupełnie szczery w sprawie swoich poprzednich doświadczeń. To moja wina. Powinnam była staranniej sprawdzić jego karierę zawodową. Jednak to nie usprawiedliwia faktu, że przesadnie chwalił się swoimi wcześniejszymi sukcesami. Myślałam, że zatrudniamy fachowego negocjatora, który równocześnie instynktownie rozumie środowiska planetarne. Że to człowiek swobodnie poruszający się zarówno wśród ludzi linii głównej, jak i wśród Ultrasów. Że potrafi wy negocjować umowę na naszą korzyść i znaleźć skarb tam, gdzie my nie zobaczylibyśmy zupełnie nic.
