
Królowa powoli pokręciła głową.
— Nie, Quaiche. Obawiam się, że to zbyt proste. Musisz wiedzieć, że miesiąc temu przechwyciliśmy coś. Dwukierunkową transmisję między ludzką kolonią na Chaloupek i światłowcem „Niewyraźne wspomnienie o Hokusaim”. Kojarzysz?
— Niezupełnie… Ale kojarzył.
— „Hokusai” wchodził do Gliese 664 akurat wtedy, gdy my opuszczaliśmy ten układ. To drugi układ, który dla nas przeczesałeś. Twój raport… — Królowa przyłożyła czaszkę do boku głowy i nasłuchiwała trajkoczącej szczęki. — Zobaczmy… „Niczego wartościowego nie znaleziono na Opincusie ani na żadnej z trzech pozostałych planet typu ziemskiego; tylko pomniejsze przedmioty porzuconej techniki zdobyto na księżycach od piątego do ósmego, krążących wokół giganta Haurienta… nic w wewnętrznym pasie asteroidów, rojach typu D, asteroidach trojańskich czy w głównych skupiskach pasa Kuipera”.
Quaiche rozumiał, do czego to zmierza.
— A „Niewyraźne wspomnienie o Hokusaim”?
— Wymiana informacji handlowej była absolutnie fascynująca. Wszystko wskazuje na to, że „Hokusai” zlokalizował magazyn zakopanych przedmiotów mających około jednego wieku. Sprzed wojny, z czasów przed wybuchem zarazy. Bardzo wartościowe rzeczy. Artefakty nie tylko techniki, ale też sztuki i kultury; większość unikalna. Zarobili na tym tyle, że mogli sobie kupić zupełnie nową powłokę ablacyjną kadłuba. — Spojrzała na niego wyczekująco. — Masz coś do powiedzenie na ten temat, coś ci przychodzi do głowy?
— Mój raport był uczciwy — stwierdził Quaiche. — Musieli mieć po prostu szczęście. Posłuchaj, daj mi jeszcze jedną szansę. Zbliżamy się do jakiegoś innego układu?
Królowa uśmiechnęła się.
— Zawsze się zbliżamy do jakiegoś układu. Tym razem nazywa się 107 Piscium, ale prawdę mówiąc, z tej odległości nie wygląda bardziej obiecująco od poprzednich pięciu. Czy tym razem przy dasz się na coś?
— Pozwól mi wziąć „Dominę” — poprosił, odruchowo splatając dłonie. — Pozwól mi polecieć do wnętrza układu.
