Wymagał odremontowania, ale najważniejsze, że nadawał się na zimę. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Staroświeckie belki u sufitu. Cały parter przeszklony z widokiem na morze. Wrota wielkie jak w stodole, rozsuwane na obie strony, zapraszały niejako świat z zewnątrz do środka.

Wyobrażasz sobie, Nick, życie prawie jak na plaży? Uskrzydlała mnie jedna myśl, że podjęłam słuszną decyzję. Zamieszkałam więc między Vineyard Haven a Oak Bluffs. Czasem przyjmowałam pacjentów u siebie albo jeździłam do nich na wizyty domowe, ale najczęściej pracowałam w szpitalu Martha`s Vineyard albo w przychodni w Vineyard Haven. A jednocześnie odbywałam rehabilitację.

Byłam sam, nie licząc Gusa, ale nie narzekałam. Może dlatego, że sama nie wiedziałam, kogo mi naprawdę brakuje – twojego taty czy ciebie.


Nick.

Któregoś dnia zajechałam pod dom po powrocie ze szpitala Martha`s Vineyard i nie miałam pojęcia, kto też, do licha, siedzi na moim ganku. Nie mógł to być elektryk, monter telefoniczny ani fachowiec od telewizji kablowej – bo wszyscy oni odwiedzili mnie poprzedniego dnia.

Nie, to był Matt, malarz, który miał mi pomóc w pracach wykończeniowych wymagających drabiny, gniazdka albo pędzla.

Obeszliśmy dom, pokazałam mu niedomykające się okna, wypaczone podłogi, przeciek w łazience. Poza tym cały dom aż się prosił o skrobanie i malowanie.

Mimo całego uroku miał sporo drobnych usterek.

Matt okazał się nieoceniony. Zapisywał, zadawał drobiazgowe pytania, obiecał wszystko naprawić do końca tysiąclecia. Następnego. Od razu zawarliśmy porozumienie.



11 из 84