— Zrobię to. Pani Nimue?

— Słucham.

— Te dwa portrety… Te wiszące obok siebie… To również nie jest Ciri?

— Nie istnieje żaden portret Ciri — powtórzyła cierpliwie Nimue. - Późniejsi artyści przedstawiali ją wyłącznie w scenach, każdy wedle własnej fantazji. Co do tych portretów, to ten z lewej też jest raczej wolną wariacją na temat, przedstawia bowiem elfkę Larę Dorren aep Shiadhal, osobę, której malarka nie mogła znać. Malarką była bowiem znana ci pewnie z legendy Lydia van Bredevoort. Jeden z jej ocalałych olejów wisi jeszcze w akademii.

— Wiem. A ten drugi portret?

Nimue długo patrzyła na obraz. Na wizerunek szczupłej dziewczyny o jasnych włosach i smutnym spojrzeniu. Ubranej w białą sukienkę z zielonymi rękawkami.

— Malował go Robin Anderida — powiedziała, odwracając się i patrząc prosto w oczy Condwiramurs. - A kogo przedstawia… Ty mi powiesz, śniączko i onejromantko. Wyjaśnij to. I opowiedz mi twój sen.

*****

Mistrz Robin Anderida pierwszy dostrzegł zbliżającego się cesarza, zgiął się w ukłonie. Stella Congreve, hrabina na Liddertalu, wstała i dygnęła, szybkim gestem każąc zrobić to samo siedzącej na rzeźbionym fotelu dziewczynie.

— Witam panie — Emhyr var Emreis skinął głową. - Witam i ciebie, mistrzu Robinie. Jak postępuje praca?

Mistrz Robin chrząknął zakłopotany i znowu się ukłonił, nerwowo wycierając palce w kitel. Emhyr wiedział, że artysta cierpi na ostrą agorafobię i jest chorobliwie nieśmiały. Ale komu to przeszkadzało. Ważne było, jak malował.

Cesarz, jak zwykle podczas podróży, nosił oficerski uniform gwardyjskiej brygady «Impera» — czarną zbroję i płaszcz z haftem przedstawiającym srebrną salamandrę. Zbliżył się, spojrzał na portret. Najpierw na portret, potem dopiero na modelkę. Szczupłą dziewczynę o jasnych włosach i smutnym spojrzeniu. Ubraną w białą sukienkę z zielonymi rękawkami, z małym dekolcikiem przyozdobionym kolijką z perydotów.



20 из 489