— Jest.

— Jak duża?

— Równa tej — Nimue ruchem głowy wskazała łódź na jeziorze — jaką ma Król Rybak. Sama widzisz, bez wytchnienia zarzuca swoje haki. Zaczepia zielsko, korzenie, zatopione karcze, pnie, stare buty, topielców i kaduk wie, co jeszcze. Ale od czasu do czasu coś tam złowi.

— Szczęśliwych łowów zatem — westchnęła Condwiramurs, ubierając się. - Zarzucajmy przynętę i łówmy. Szukajmy prawdziwych wersji legendy, odpruwajmy tapicerkę i podszewkę, opukujmy kufer w poszukiwaniu drugiego dna. A co, jeśli drugiego dna nie ma? Przy całym szacunku, Nimue, nie jesteśmy pierwsze na tym łowisku. Jaka jest szansa, że jakikolwiek szczegół i detal umknął uwadze watah badaczy, którzy łowili przed nami? Że zostawili nam choćby jedną rybkę?

— Zostawili — stwierdziła z przekonaniem Nimue, rozczesując mokre włosy. - To, czego sami nie wiedzieli, zatynkowali fanbulacją i pięknosłowiem. Lub zbyli milczeniem.

— Na przykład?

— Zimowy pobyt wiedźmina w Toussaint, żeby daleko nie szukać. Wszystkie wersje legendy zbywają ten epizod krótkim zdanie: "Bohaterowie spędzili zimę w Toussaint". Nawet Jaskier, który swoim wyczynom w tym księstwie poświęcił dwa rozdziały, na temat wiedźmina jest zaskakująco enigmatyczny. Czy nie warto by więc dowiedzieć się, co się wydarzyło tej zimy? Po ucieczce z Belhaven i spotkaniu z Elfem Avallac'hem w podziemnym kompleksie Tir ná Béa Arainne? Po potyczce w Caed Myrkvid i przygodzie z druidkami? Co robił wiedźmin w Toussaint od października do stycznia?



30 из 489