
— Tak. Z wyjatkiem pomaranczowych.
— Zauwazylam. Wydaja sie stosunkowo nieliczne i ich zamek jest w oplakanym stanie.
— No cóz, ktos musi przegrywac — powiedzial Kress — Pomaranczowe najpózniej sie wykluly i urzadzily. Teraz to sie na nich odbija.
— Przepraszam — powiedziala Wo — moge zapytac czy wystarczajaco pan karmi swoje piaseczniki?
Kress wzruszyl ramionami.
— Poszcza czasami. Dzieki temu sa bardziej zawziete.
Zmarszczyla brwl.
— Nie ma potrzeby ich glodzic. Niech im pan pozwoli walczyc w ich wlasnym czasie i z wlasnych powodów. Walka lezy w ich naturze i bedzie pan swiadkiem niezwykle subtelnych i zlozonych konfliktów. Ciagle, wywolywane glodem wojny sa ponizajace i pozbawione finezji.
Kress odplacil jej równie wyrazonym niezadowoleniem.
— Jest pani w moim domu, Wo, i tutaj ja decyduje, co jest ponizajace. Karmilem piaseczniki tak, jak pani radzila i nie chcialy walczyc.
— Musi sie pan uzbroic w cierpliwosc.
— Nie — odpowiedzial Krese — Przeciez jestem ich panem i bogiem. Dlaczego mialbym czekac, az nabiora na cos ochoty? Nie walczyli dostatecznie czesto, by mnie zadowolic. Skorygowalem to.
— Rozumiem. Przedyskutuje te sprawe z Shade’em.
— To nie jest pani zmartwienie Ani jego.
— Wobec tego nie pozostaje mi nic innego, jak zyczyc panu dobrej nocy — powiedziala Wo z rezygnaca. Potem jednak nakladajac plaszcz, obdarzyla go pelnym dezaprobaty spojrzeniem.
— Niech pan obserwuje swoje twarze — ostrzegla. — Niech pan uwaznie obserwuje swoje twarze.
Po jej wyjsciu Kress, zaintrygowany, podszedl do pojemnika i przyjrzal sie zamkom. Jego podobizny tkwily na swoich miejscach, jak zawsze. Moze tylko — szybko nalozyl powiekszajace gogle. Nawet wtedy róznica byla trudna do uchwycenia. Wydalo mu sie ze wyraz wyrzezbionych twarzy zmienil sie nieco, ze usmiech zostal lekko wykrzywiony, tak, iz pojawil sie w nim cien podlosci. Byla to bardzo subtelna zmiana, jezeli w ogóle cokolwiek sie zmienilo. W koncu Kress doszedl do wniosku, iz wrazenie powstalo pod wplywem slów Jali Wo i postanowil wiecej nie zapraszac jej na swe przyjecia.
