W ciagu nastepnych kilku miesiecy Kress wraz z garstka najblizszych znajomych spotykali sie co tydzien,na, jak lubili to nazywac, „grach wojennych”. Teraz gdy minela juz poczatkowa fascynacja piasecznikami, Krees wiecej czasu poswiecal na interesy i obowiazki towarzyskie kosztem obserwacji pojemnika. Jednak w dalszym ciagu lubil urzadzac dla przyjaciól jedna czy dwie wojny i utrzymywal swych kombatantów w ciaglej gotowosci, na krawedzi glodu. Wyraznie sie to odbilo na pomaranczowych, których liczba tak znacznie sie zmniejszyla, ze Krese zaczal sie zastanawiac czy ich mamka jeszcze zyje. Ale inne mialy sie calkiem niezle. Czasami w nocy, gdy nie mógl zasnac, zabieral butelke wina do ciemnego, oswietlonego jedynie czerwona poswiata znad pustyni salonu. Pil i godzinami i w samotnosci wpatrywal sie w pojemnik. Zwykle gdzies toczyla sie walka, a jezeli nawet nie, to z latwoscia je wywolywal, wrzucajac do srodka troche jedzenia.

Podczas cotygodniowych spotkan zaczeli, jak to sugerowala Malada Blane, robic zaklady. Kress wygral sporo, stawiajac na biale, które staly sie najsilniejsza i najbardziej liczna kolonia w pojemniku. Posiadaly takze najwiekszy zamek. Pewnego razu Kress odsunal pokrywe i wrzucil jedzenie nie, jak zwykle, na srodek pola bitewnego, ale w poblize ich zamku. W ten sposób pozostale pieseczniki, chcac miec w ogóle cokolwiek do jedzenia musialy ten zamek zaatakowac. Próbowaly. Biale bronily sie wspaniale. Kress wygral od Jada Rakkisa sto standartów.

Rskkis tracil na tych zakladach spore sumy niemal co tydzien. Roscil sobie pretensje do rozleglej wiedzy o piasecznikach, ze do czasu pierwszego przyjecia duzo na ich temat przeczytal.

Kress podejrzewal, ze byly to tylko puste przechwalki, bo kiedy przychodzilo do zakladów zwykle nie dopisywalo mu szczescie.



14 из 49