Pajak byl zbyt duzy, by mógl sie zmiescic w otworze zywieniowym. Dwóch z gosci pomoglo Rakkisowi odsunac pokrywe i Malada Blane wreczyla mu jego pudelko. Wytrzasnal pajaka do Pojemnika. Potworek wyladowal na miniaturowej wydmie tuz przed zamkiem czerwonych. Stracil orientacje i stal przez chwile nieruchomo, jego zuchwy pracowaly bez przerwy, a odnóza podrygiwaly wyzywajaco.

— No, dalej — ponaglil go Rakkis. Wszyscy zebrali sie ciasnym kregiem wokól pojemnika. Kress odszukal i nalozyl swoje gogle. Jezeli mial stracic tysiac standartów, chcial przynajmniej dobrze widziec co sie dzieje. Piaseczniki zauwazyly intruza. W calym zamku w jednej chwili zamarl wszelki ruch. Male czerwone stworzenia staly zmrozone, patrzac.

Pajak ruszyl w strone obiecujacej, zacienionej bramy. Z górujacej nad wszystkim wiezy obojetnie patrzylo na niego oblicze Simona Kressa.

Natychmiast wybuchla burza aktywnosci. Najblizsze piaseczniki uformowaly sie w dwa kliny i poprzez piasek runely ku pajakowi. Coraz wiecej wojowników wysypywalo sie z wnetrza zamku i tworzylo potrójny szereg, strzegac zejscia ku podziemnej komnacie, w której zyle mamka, Z pustyni w pospiechu nadciagali wezwani do walki zwiadowcy.

Bitwa zostala przyjeta.

Szarzujace piaseczniki dosiegnely pajaka. Szczypce uchwycily odnóza, wbily sie w tulów, zacisnely. Czerwoni wojownicy wbiegali po zlotych nogach na plecy napastnika. Kasali i darli. Jeden z nich dotarl do oka i rozcial je cieniutkimi zóltymi czulkami. Kress usmiechnal sie i wskazal to Rakkisowi.

Jednak piaseczniki byly male i nie mialy jadu. I pajak sie nie zatrzymywal. Jego nogi strzepywaly atakujacych, rozrzucajac ich na wszystkie strony. Ociekajace trucizna szczeki odnajdowaly innych, wypuszczajac polamane, sztywniejace zwloki. Juz przeszlo tuzin piaseczników lezalo martwych. Pajak posuwal sie wciaz dalej i dalej. Przeszedl prosto przez potrójna linie strazników przed zamkiem. Szeregi zamknely sie wokól niego, pokryly go, rzucajac sie do desperackiej walki. Kress zauwazyl ze którys z oddzialów oddal jedna z jego nóg. Czesc obronców wchodzila na wieze zamku i skakala, ladujac na drgajacym, falujacym klebowisku ponizej.



16 из 49