Patrzyl przez chwile na swe dzielo, zastanawiajac sie czy zabil mamke. Ostrze miecza bylo wilgotne i sliskie. Jednak po chwili biale piaseczniki znów zaczely sie poruszac. Chwiejnie i powoli,ale jednak sie ruszaly.

Przygotowal sie do zasuniecia pokrywy nad tym rogiem i przejscia do nastepnego zamku, gdy poczul ze po jego rece cos pelznie.

Wrzasnal, wypuscil miecz i gwaltownie przeciagnal druga reka po skórze. Piasecznik spadl na dywan. Zmiazdzyl go obcasem, depczac wsciekle jeszcze dlugo po tym, jak stal sie on tylko bezksztaltna masa. Trzesac sie z obrzydzenia pospiesznie zamknal i zabezpieczyl pokrywe. Wybiegl, by wziac prysznic i dokladnie sie obejrzal. Ubranie, które mial na sobie, starannie wygotowal.

Jakis czas pózniej, po kilku szklankach wina, wrócil do salonu. Byl troche zawstydzony przerazeniem, jakie ten piasecznik w nim wzbudzil. Ale na ponowne otwieranie pojemnika nie mial najmniejszej ochoty. Od tej chwili pokrywa bedzie stale zamknieta. Musial jednak jakos ukarac pozostale zamki. Postanowil poszukac pomyslu w nastepnej szklance wina. Gdy ja skonczyl, splynelo na niego natchnienie. Usmiechnal sie, podszedl do pojemnika i wprowadzil kilka poprawek w systemie regulujacym wilgotnosc powietrza.

Zanim usnal na kanapie, sciskajac w dloni nowa szklanke wina, zamki kruszyly sie. Rozmywaly sie pod strumieniami deszczu.

Obudzilo go gniewne walenie do drzwi wejsciowych. Usiadl wciaz podpity, z czaszka trzeszczaca od bólu.

Kac po winie jest zawsze najgorszy, pomyslal. Wstal i chwiejnym krokiem poszedl do przedpokoju.

Przed drzwiami stala Cath m’Lane.

— Ty bydlaku — powiedziala. Twarz miala zapuchnieta i poznaczona sladami lez. — Plakalam przez cala noc. Ale nigdy wiecej, Simon, nigdy wiecej.



21 из 49