
Pozostawaly jeszcze piaseczniki. One moga sprawic nieco wieksze trudnosci. Bez watpienia do tej pory wszystkie juz zdazyly uciec. Wyobrazil je sobie w calym domu, w jego lózku, w ubraniach, rojace sie w jego jedzeniu i dostal gesiej skórki. Wysilkiem woli opanowal paralizujaca odraze, przypomnial sobie, ze ich zabicie nie powinno byc takie trudne. Nie musi przeciez scigac kazdego z osobna. Tylko cztery mamki, to wszystko. Powinno sie udac. Mamki byly duze, widzial przeciez. Odnajdzie je i zabije.
Zanim polecial z powrotem do domu odwiedzil kilka sklepów. Kupil mocny, okrywajacy cale cialo kombinezon, kilka torebek uzywanej przy usuwaniu skalników trucizny w tabletkach oraz kanister z rozpylaczem zawierajacy nielegalnie silny pescyd.
Kupil równiez magnetyczne urzadzenia holownicze. Po wyladowaniu metodycznie zabral sie do rzeczy. Przede wszystkim holem magnetycznym podczepil do swego slizgacza slizgacz Cath. Przy jego przeszukiwaniu po raz pierwszy tego dnia usmiechnelo sie do niego szczescie. Na przednim siedzeniu lezal krysztal, zawierajacy zrobiony przez Idi Noreddian holograficzny zapis walki szczeniaka z piasecznikami. Ten krysztal byl jednym z powodów do zmartwienia. Gdy slizgacze byly gotowe, wlozyl kombinezon i wszedl do domu po cialo Cath.
Nie bylo go.
Starannie ponakluwal szybko wysychajacy piasek, jednak nie moglo byc watpliwosci — cialo zniknelo. Czyzby Cath jeszcze zyla i zdolala odczolgac sie gdzies w bok? Watpliwe, jednak postanowil przeszukac dom. Pobiezna inspekcja nic nie dala — nie znalazl ciala, nie znalazl równiez piaseczników. Nie mial czasu na bardziej dokladne poszukiwania, gdyz tuz przed drzwiami tkwil obciazajacy go slizgacz. Postanowil spróbowac jeszcze raz pózniej.
Okolo siedemdziesiat kilometrów na pólnoc od jego posiadlosci lezalo pasmo aktywnych wulkanów. Polecial tam, holujac slizgacz Cath. Nad najwiekszym z dymiacych stozków wylaczyl magnesy, a potem przygladal sie jak slizgacz znika w jeziorze lawy.
