Nagle Kressowi przyszla do glowy inna mysl. Usmiechnal sie i opuscil uzbrojone w waz ramie.

— Cath zawsze byla trudna do strawienia — powiedzial, zachwycony swoim dowcipem. — Szczególnie dla kogos o waszych rozmiarach. Chyba bede musial wam pomóc. Od czego w koncu sa bogowie?

Pobiegl na góre i po chwili wrócil z tasakiem: Piaseczniki cierpliwie czekaly i przygladaly sie, jak Kress rozrabuje cialo Cath m’Lane na male, latwe do strawienia kawalki.

Tej nocy spal w kombinezonie, z kanistrem pestycydu w zasiegu reki. Nie musial go jednak uzywac. Biale, nasycone, zostaly w piwnicy, a na inne dotychczas sie nie natknal.

Rano dokonczyl sprzatania salonu. Nie zostal w nim zaden slad po walce, poza rozbitym pojemnikiem.

Zjadl lekki lunch i na nowo podjal poszukiwania zaginionych piaseczników. W pelnym swietle dnia ich znalezienie nie bylo trudne. Czarne ulokowaly sie w jego skalnym ogrodzie, budujac zamek ciezki od obsydianu i kwarcu. Czerwone znalazl na dnie dlugo nie uzywanego basenu plywackiego, czesciowo wypelnionego latami nanoszonym przez wiatr piaskiem. Widzial piaseczniki obu kolorów, uwijajace sie po posiadlosci, przy tym niektóre, calkiem liczne, niosly do swych mamek tabletki trucizny. Kress doszedl do wniosku, ze pestycyd jest juz zbedny. Nie bylo potrzeby ryzykowania walki, skoro mógl po prostu poczekac, az trucizna zrobi swoje. Do wieczora obie mamki powinny byc martwe. Pozostawalo jeszcze odnalezienie pomaranczowych. Kress okrazyl posiadlosc kilka razy rozszerzajaca sie spirala, lecz nigdzie sie na nie nie natknal. Gdy zaczal splywac potem — dzien byl suchy i goracy, a kombinezon szczelny — zdecydowal, iz nie jest to az tak wazne. Jezeli gdzies tu byly, prawdopodobnie jadly teraz tabletki trucizny razem z czarnymi i czerwonymi.



26 из 49