
Wracajac do domu z satysfakcja rozdeptal kilka piaseczników, które wlazly mu pod nogi. Wewnatrz zrzucil kombinezon; zjadl znakomity obiad i polozyl sie, by odpoczac. Wszystko bylo pod kontrola. Dwie mamki wkrótce przestana zyc. Trzecia znajdowala sie,w miejscu, w którym latwo mógl ja zlikwidowac, gdy juz przestanie mu byc potrzebna. Nie mial równiez watpliwosci ze w koncu uda mu sie odnalezc czwarta. Sprawa Cath przestala istniec — wszelkie slady jej wizyty zostaly zatarte.
Z zadumy wyrwalo go mruganie ekranu telefonu. Dzwonil Jad Rakkis, chcac sie pochwalic jakimis wszystkozernymi robakami, które mial zamiar przyniesc na dzisiejsze gry wojenne.
Kress zupelnie o tym zapomnial, ale szybko odzyskal zimna krew.
— Oj, przepraszam; Jad, powinienem cie wczesniej zawiadomic. Juz mi sie to wszystko znudzilo i pozbylem sie piaseczników. Wstretne male potworki. Przykro mi, ale nie bedzie dzis przyjecia.
Rakkis byl oburzony.
— No to co ja mam zrobic z moimi robakami?
— Wlóz je do koszyka z owocami i wyslij swojej ukochanej — powiedzial Kress, przerywajac polaczenie. Szybko zadzwonil do pozostalych bywalców jego przyjec. Nie chcial, aby ktokolwiek paletal mu sie pod drzwiami, dopóki piaseczniki zyly i lazily po posiadlosci.
Gdy dzwonil do Idi Noreddian, zdal sobie sprawe z irytujacego niedopatrzenia. Ekran zaczal sie przeczyszczac, wskazujac, ze telefon nie zostal odebrany. Kress wylaczyl sie.
Idi zjawila sie godzine pózniej, o zwyklej porze. Byla nieco zaskoczona tym, ze przyjecie zostalo odwolane, ale jednoczesnie bardzo zadowolona z perspektywy spedzenia wieczoru sam na sam z Kressem. Rozbawil ja opowiescia o reakcji Cath na robiony przez nich hologram. Zdolal sie przy tym upewnic, ze Idi nikomu nie wspomniala o tym ich dowcipie. Skinal glowa, zadowolony, i ponownie napelnil winem kieliszki W butelce bylo juz tylko kilka kropel.
— Bede musial przyniesc nowa — powiedzial. — Chodz ze mna do piwnicy i pomóz mi wybrac dobry rocznik Zawsze mialas lepsze podniebienie niz ja.
