
Montalbanowi na chwilę odebrało mowę. To instynkt sprawił – doradzając mu tym samym unikanie rozmowy z kwestorem – że wybrał niewłaściwy numer.
– Przepraszam cię za nieudaną rozmowę. Otrzymałem niespodziewany telefon, który mnie zmusił do wyjścia,
– Zapomnijmy o tym, Salvo, przecież wiem, gdzie pracujesz. To ja powinnam ciebie przeprosić za wybuch złości ale byłam zawiedziona.
Montalbano spojrzał na zegarek; miał co najmniej trzy godziny do spotkania z Tanem.
– Jeśli chcesz, możemy porozmawiać teraz.
– Teraz? Wybacz mi, Salvo, to nie jest zemsta, ale wolałabym nie. Wzięłam proszek nasenny i oczy same mi się zamykają.
– Dobrze już, dobrze. Do jutra. Kocham cię. Livio.
Głos Livii nagle się zmienił, stał się rozbudzony i ożywiony.
– Co jest? Co się dzieje? Co się stało, Salvo?
– Nic, a co miało się stać?
– No nie, mój drogi, nie jesteś ze mną szczery. Czeka cię jakieś niebezpieczne zadanie? Nie martw mnie, Salvo.
– Co też ci przychodzi do głowy?
– Powiedz mi prawdę, Salvo.
– Nie robię niczego niebezpiecznego.
– Nie wierzę.
– Ale dlaczego, na Boga Ojca?
– Bo powiedziałeś, że mnie kochasz, a odkąd się znamy, powiedziałeś mi to tylko trzy razy, policzyłam, i za każdym razem z nadzwyczajnych powodów.
Jedynym wyjściem było odłożyć słuchawkę; z Livią mógł przekomarzać się w ten sposób do świtu.
– Pa, kochana, śpij dobrze. Nie myśl o głupstwach. Pa, znów muszę wyjść.
Nie wiedział, jak zabić czas. Wziął prysznic, przeczytał kilka stron książki Montalbana, niewiele z niej rozumiejąc, chodził po całym mieszkaniu, prostował obrazy na ścianach, czytał na nowo jakieś stare listy, przeglądał rachunki, notatki, dotykał wszystkiego, co nawinęło mu się pod rękę. Raz jeszcze wziął prysznic, ogolił się, kalecząc podbródek. Włączył telewizor i natychmiast go zgasił, bo program przyprawiał o mdłości. Wreszcie nadeszła wyczekiwana godzina. Kiedy był już gotowy do wyjścia, postanowił zjeść kawałek ciasta. Z autentycznym zdziwieniem stwierdził, że paczka na stole jest otwarta, a na kartonowej tacy nie pozostało już ani jednego okruszka. Z nerwów zjadł wszystko, w ogóle nie zdając sobie z tego sprawy. I co gorsza, nawet nie nacieszył się smakiem.
