
Hebanowej karnacji żołnierz, także znakomity biegacz, uśmiechnął się z zadowoleniem. Z jego punktu widzenia była to ostatnia rzecz, którą należało zmienić w całym batalionie.
— Pułkownik Wasserman był o włos od wydalenia go ze służby i nadal niewiele brakuje, żeby go wyrzucono na bruk — pułkownik parsknął śmiechem.
On i starszy sierżant starali się doprowadzić żołnierzy do przyzwoitego poziomu, ale Reynolds najwyraźniej należał do tych, którzy najlepiej nadawali się do „starej gwardii”. Prezentował się znakomicie podczas inspekcji, ale na ćwiczeniach po prostu nie mógł czegoś nie schrzanić. Horner westchnął zrezygnowany. Zdawał sobie sprawę, że w pewnych sytuacjach nawet trening nie pomagał.
— Zasadniczo działam według następującego planu — ciągnął. — Jeśli pułkownik Wasserman uważa coś za doskonały pomysł, ja staram się zrobić coś zupełnie odwrotnego. W pewnym sensie żałuję, że nie mogę się tego trzymać przez resztę mojej kariery. To jak latarnia morska. Potraktuj Reynoldsa łagodnie. Daj mu miły list polecający z twoim podpisem, nie moim, i odeślij go do kompanii Charlie. Znajdź kogoś na jego miejsce. Niech Bóg ma nas w swojej opiece, jeśli będziemy musieli iść na wojnę z takim głupkiem.
Przez chwilę obaj dowódcy w milczeniu wsłuchiwali się w odgłosy zawieruchy. Najwyraźniej przyszła pora na grad, a chwilami sypało też śniegiem lub padał marznący deszcz. Z oddali dobiegały pomruki kanonady korpuśnej artylerii, odbywającej jak co pół roku ćwiczenia. Pogoda dawała kanonierom niezły trening. Ten wojskowy eufemizm oznaczał kiepską sytuację, w której miało się cholerne kłopoty. Ich aktualne położenie spełniało wszystkie wymagania „niezłego treningu”.
— A gdzie jest jeep, do cholery? — zapytał pułkownik z wyraźną rezygnacją w głosie.
W innych okolicznościach widok na drodze byłby komiczny. Reynolds był wysoki i szczupły. Żołnierz, który szedł obok niego i niósł gigantyczny, przeładowany plecak, był niski — Horner dowiedział się później, że miał sto pięćdziesiąt siedem centymetrów wzrostu — i niesamowicie szeroki w barach.
