— Kochanie, znasz zasady. Kiedy dzwonią po ciebie, musisz jechać.

Nałożył córkom kolację i postawił talerze na tacy, żeby mogły jeść przed telewizorem. Zazwyczaj starali się siadać wspólnie do posiłku, ale dziś wieczór wydawało się, że będzie lepiej, jeśli zjedzą oddzielnie.

— Nie. Nie ja — odparła, gestykulując tak gwałtownie, że rozlała Chardonnay. — Nikt wprawdzie nie próbował, ale nie byłoby im tak łatwo ściągnąć mnie z powrotem do marynarki. Niech mnie diabli, jeśli kiedykolwiek wrócę do służby.

Potrząsnęła głową, odrzucając z czoła nie istniejący kosmyk włosów, i czekała na odpowiedź.

— Cóż, nie wiem, co ci mam teraz powiedzieć — odparł łagodnie.

Popatrzyła na niego przez dłuższą chwilę.

— Ty chcesz wrócić.

To było oczywiste oskarżenie.

— Wiesz, że będzie mi cholernie ciężko zajmować się jednocześnie domem i pracą, kiedy wyjedziesz!

— Cóż…

Zdawało się, że cisza po tej odpowiedzi będzie trwać wiecznie.

— Boże, Mike, minęły lata! Nie masz już osiemnastu lat.

Z zaciśniętymi ustami i zmarszczonym czołem wyglądała jak mała dziewczynka zbierająca ślinę do splunięcia.

— Kochanie — powiedział, drapiąc się po podbródku i patrząc w sufit. — Generałowie nie dzwonią do nikogo osobiście i nie przywracają mu wojskowego statusu, żeby kazać mu potem biegać w kółko po pustkowiu. — Opuścił wzrok i potrząsnął głową.

— O cokolwiek by chodziło, jest im potrzebna moja wiedza, a nie bicepsy. Ale czasem, tak, rzeczywiście zastanawiam się, czy będąc w tej chwili na przykład dowódcą kompanii w Eighty-Dance nie robiłbym czegoś ważniejszego, bardziej przydatnego niż najlepsza nawet strona internetowa dla czwartego pod względem wielkości banku w kraju!

Przyozdobił czosnkiem i ziołami makaron oraz piersi kurczaka, i podał Sharon talerz.

Potrząsnęła głową. Musiała przyjąć jego argumentację, ale nadal nie była zadowolona.



8 из 389