
Skąd wzięły się tu kusza i krzesiwo? Stanowiły przecież świadectwo cywilizacji bardziej zaawansowanej w rozwoju niż ci prymitywni nomadzi. Był to pierwszy dowód świadczący o tym, że może tu istnieć społeczeństwo o wyższym poziomie kulturalnym. Nieco później, gdy wszyscy byli zajęci pożeraniem ledwo osmalonego mięsa, Jason odciągnął Mikaha na bok i zwrócił mu uwagę na te spostrzeżenia.
— Jest jeszcze pewna nadzieja. Te ciemne zbiry nigdy nie byłyby w stanie wyprodukować kuszy, czy krzesiwa. Musimy dowiedzieć się, skąd one pochodzą i spróbować się tam dostać. Kiedy Ch'aka wyciągnął bełt, miałem możność mu się przyjrzeć i mógłbym przysiąc, że zrobiono go ze stalowego pręta.
— Czy to ma jakieś znaczenie? — zapytał zdziwiony Mikah.
— To oznacza, że istnieje tu społeczeństwo przemysłowe i, być może, kontakty międzygwiezdne.
— Musimy więc zapytać Ch'akę skąd je ma i natychmiast się tam udać. Będą tam jacyś przedstawiciele władz, skontaktujemy się z nimi, wyjaśnimy naszą sytuację, postaramy się o środek transportu na Cassy-lię. Nie aresztuję cię aż do tej pory.
— To miłe z twojej strony! — odparł Jason unosząc jedną brew. Mikah był zupełnie niemożliwy i dinAlt spróbował znaleźć jakiś słaby punkt w pancerzu jego zasad moralnych. — Czy nie będziesz czuł wyrzutów sumienia sprowadzając mnie tam na pewną śmierć? W końcu byliśmy współtowarzyszami niedoli — i ocaliłem ci życie.
— Będzie mi cię żal, Jasonie. Widzę, że choć jesteś złym człowiekiem, trudno cię uznać za złego do szpiku kości i gdyby się tobą zająć we właściwy sposób, mógłbyś być pożytecznym członkiem społeczeństwa. Jednak moje osobiste uczucia nie mogą mieć wpływu na bieg wydarzeń — zapomniałeś, że popełniłeś przestępstwo i musisz ponieść karę.
