Jason nabazgrał swoje nazwisko i odsunął się nieco, by przepuścić dwóch ludzi z obsługi przeładunkowej, taszczących masywną pakę przez rękaw i śluzę.

Właśnie próbował wsunąć ostry pręt pod taśmy zaciskowe, gdy weszła Meta.

— Co to jest? — zapytała, lekkim ruchem wyjmując mu z rąk narzędzie. Wcisnęła je głęboko pod taśmy i szarpnęła. Rozległ się trzask rozrywanego metalu.

— Jesteś dobrym materiałem na żonę — powiedział Jason, ocierając palce z kurzu — ale założę się, że z pozostałymi nie pójdzie ci tak łatwo. — Pochylił się nad skrzynią. — To jest urządzenie, które może się nam bardzo przydać przy podboju planety. Żałuję, że nie miałem go, gdy po raz pierwszy przeleciałem na Pyrrusa. Mogło uratować wielu ludzi.

Meta odrzuciła wieko i spojrzała na jajowaty kształt.

— Co to — bomba?

— Nie, na Boga, to coś znacznie lepszego. — Przechylił pakę i jakiś przedmiot wytoczył się na podłogę. Było to prawie idealnie gładkie, błyszczące, metalowe jajo ponad metrowej wysokości. Jeździło na sześciu gumowych kołach, po trzy z każdej strony, a na czubku miało panel kontrolny, osłonięty przezroczystą pokrywą. Jason podniósł osłonę, nacisnął przycisk ON i na tablicy zapaliły się światełka.

— Jak się nazywasz? — zapytał.

— To biblioteka — odpowiedział głuchy, metaliczny głos.

— Do czego może służyć ta zabawka? — spytała Meta, zbierając się do wyjścia.

— Zaraz ci wyjaśnię — odparł Jason, wyciągając rękę, by ją zatrzymać. — To urządzenie stanowi naszą inteligencję, oczywiście w sensie militarnym. Już zapomniałaś, ile nas kosztowało zdobycie informacji o historii waszej planety? Potrzebowaliśmy faktów na których moglibyśmy się oprzeć, a nie wiedzieliśmy nic. No, ale teraz jest inaczej — poklepał gładki bok biblioteki.

— Sądzisz, że ta zabaweczka wie coś, co mogłoby nam pomóc?



15 из 176