Wzdrygnął się. Chłód nadal tkwił mu głęboko pod skórą, wymiatając z głowy resztę gorzałkowego oparu. Pokpił sprawę. Już jakiś miesiąc Mroczek judził przeciwko niemu i na każdym kroku naigrawał się z herszta. Zbójca, jak inni otumaniony dostatkiem i spokojem, puszczał drwiny mimo uszu, zamiast w zarodku ukrócić rozprzężenie. Co gorsza, nie oponował, kiedy z poduszczenia Mroczka kamraci postanowili przyjąć do bandy Uchacza.

Uchacz pojawił się na Przełęczy Zdechłej Krowy znienacka. Podczas jednej ze swych zwiadowczych wypraw Mroczek go wynalazł w gospodzie przy trakcie, gdzie grał z dwoma przygodnymi szlachcicami w kości, a jako że szczęście mu nie dopisało, poszczerbił tamtym łeb szablą i zbiegł, ogołociwszy rannych do ostatniego grosika. Mimo jego kwiecistej, uczonej mowy i pańskiego przyodziewku, zbójcy rychło rozpoznali w nim łupieżcę równie okrutnego, jak oni sami. Jego człek wygadał się, że Uchacz wiódł się z bogatej, herbowej szlachty osiadłej na żalnickim pograniczu. Od małego wszelako ciągnęło go do wina, hazardu i dziewek, aż popadłszy w długi, jął grasować na gościńcu i ojciec wygnał go precz.

Twardokęskowi kamraci chętnie słuchali jego opowieści o dalekim żalnickim władztwie, gdzie panował Wężymord z pomorckich piratów, pochlebieni, że tak wielki pan zechciał dzielić z nimi łupieskie rzemiosło. Ale bardziej jeszcze fascynowała ich drapieżność, z jaką Uchacz rzucał się do zwady, lekkość, z jaką stawiał na szali życie własne i cudze, błyskotliwy, bezsensowny gest, z jakim kazał spędzić do szopy pobitych kupców i podpalić ich żywcem albo obsypać zlotem dziewkę, bo pięknie wygodziła mu w wiosce pod płotem. Nie dbali, że przez te wyczyny Uchacza konwoje coraz rzadziej zapuszczały się w okolice Przełęczy Zdechłej Krowy i nawet wieśniacy burzyli się po cichu na zbójeckie bezeceństwa. Nie, kamraci chełpili się tymi mordami, jakby stanowiły czyny najbardziej zaszczytne przed obliczem bogów, a Uchacz coraz częściej przebąkiwał, że chętnie ich poprowadzi na nową, wspaniałą wyprawę – może na jeden z górskich klasztorków, może do opuszczonych sztolni w Górach Sowich, gdzie wyją szczurołacy, a może nawet przeciwko samemu księciu Evorinthowi, zasiadającemu na tronie w Spichrzy.



7 из 602