– Jedyną rzeczą, której oczekuje William Devers, jest mój posag – ostro rzuciła Fortune. – Bardzo się zdziwi, kiedy się dowie, że zamierzam zatrzymać swój majątek. Może nie chcieć takiej dziewczyny za żonę, mamo.

– Wówczas okazałby się głupcem – padła odpowiedź.

– Kto byłby głupcem? – James Leslie, książę Glenkirk, podszedł do relingu, dołączając do żony i pasierbicy.

– Och, po prostu mówiłyśmy o mężczyznach – powiedziała Fortune.

– Chyba niezbyt pochlebnie, dziewczyno – odpowiedział książę. – Jesteś podniecona, moja ślicznotko? Już wkrótce, za kilka dni, poznasz młodego człowieka, który najpewniej zostanie twoim mężem.

– Zobaczymy – spokojnie rzekła Fortune.

James Leslie głęboko wciągnął powietrze. Co było nie tak z jego pasierbicami? Wychowywał je od małych dziewczynek i zwykle łatwo było nimi sterować. Dopóki nie dochodziło do kwestii małżeństwa. Nadal miał w pamięci zerwanie stosunków ze starszą, Indią, które poprawiły się dopiero niedawno. Obiecał Indii, że już nigdy nie zwątpi w żadne ze swoich dzieci. Była to obietnica, której zamierzał dotrzymać.

– Masz rację, dziewczyno. Zobaczymy. Jeśli młodzieniec okaże się okropnym ciemięgą, nie będę chciał, żeby moja córeczka poślubiła głupca czy łajdaka – oświadczył książę.

Jasmine Leslie uśmiechnęła się. Dostrzegła wyraz oczu męża i wiedziała, że jego cierpliwość została wystawiona na ciężką próbę. Jednak zareagował właściwie. Może da się nauczyć starego psa nowych sztuczek.

– Wróćmy lepiej do kabiny, skarbie – zwróciła się księżna do córki – i sprawdźmy, czy wszystko jest gotowe do dalszej części naszej podróży.

– Mamo, pozwól mi zostać i przyglądać się tej ziemi – poprosiła Fortune.

– Dobrze – powiedziała Jasmine, wzięła za rękę męża i odciągnęła go. – Ona chce być sama, Jammie.

Kiwnął głową i oboje opuścili pokład statku.

Fortune pozostała pogrążona w myślach.



12 из 334