
Obaj mężczyźni podali sobie ręce, uważnie mierząc się wzrokiem. Wyraźnie zadowoleni z tego, co zobaczyli, z uśmiechem wymienili powitania.
– Moja żona mówi o panu same dobre rzeczy, Maguire – rzekł książę. – Z niecierpliwością czekam, kiedy ujrzę posiadłość.
– Dziękuję, milordzie. Mam nadzieję, że będziesz zadowolony. Maguire's Ford to wspaniały majątek. – Rory zwrócił się do Jasmine: – Oczywiście wziąłem powóz, milady, i konie, gdyby ktoś wolał jechać konno. Przypominasz sobie chyba Fergusa Duffy. Przyjechał, żeby powozić karocą. O ile pamiętam, twoi służący wolą podróżować powozem.
– Fergusie Duffy, jak się miewa twoja żona Bride? – zawołała z uśmiechem Jasmine do woźnicy. – Moja córka z niecierpliwością czeka, żeby poznać swoją chrzestną matkę. – Księżna wypchnęła do przodu córkę. – Rory, to jest Fortune. Fergusie, to jest lady Fortune.
Woźnica zasalutował na powitanie. Rory Maguire ujął szczupłą dłoń Fortune, uniósł do ust i pocałował.
– Witam, lady Fortune, i mam nadzieję, że Maguire's Ford spodoba ci się na tyle, żebyś chciała tu pozostać.
Fortune spojrzała prosto w niebieskie, oceniające ją oczy. Nagle poczuła, że go poznaje, chociaż widziała tego człowieka po raz ostatni, gdy była maleńkim dzieckiem.
– Dziękuję, panie – odpowiedziała, zdumiona dziwnym uczuciem, jakie nagle ją ogarnęło.
Mam ze sobą śliczną czarną klaczkę, może ci się spodoba – Rory odezwał się do Fortune, puszczając jej rękę.
– Wolałabym tego pstrego, gniadego wałacha – wskazała palcem Fortune, otrząsając się z wcześniejszych emocji.
– Bywa nieobliczalny – ostrzegł zarządca.
– Ja też – odparła Fortune z przekornym uśmiechem.
Rory Maguire roześmiał się głośno.
– Sądzisz, że dasz sobie z nim radę, milady? Nie chciałbym, żeby cię zrzucił.
To by było kiepskie powitanie.
– Nie ma konia, którego bym nie poskromiła – pochwaliła się Fortune.
