
Maguire zerknął na księcia i księżną, a kiedy James Leslie skinął głową, Irlandczyk powiedział:
– Nazywa się Piorun, milady. Pozwól, pomogę ci go dosiąść.
– A mój bagaż? – zapytała Fortune.
– Będziemy potrzebowali paru wozów – rzekła Jasmine. – Fortune zabrała ze sobą wszystkie swoje rzeczy, bo ma nadzieję, że pozostanie w Irlandii.
– Możemy wynająć wozy w miasteczku – rzeki Rory. – Nie byłem pewny, czy panienka zamierza zostać, czy też nie.
– Czy William Devers jest kiepskim wyborem? – bezceremonialnie spytała Fortune.
Rory zachichotał.
– Nie, milady. W okolicy uchodzi za świetną partię. Jest wysoki i przystojny, a w Lisnaskea znajduje się posiadłość, która pewnego dnia będzie należała do niego. Nie taka duża jak Maguire's Ford, ale całkiem przyzwoita. Sądzę, że w dniu, w którym wybierze sobie żonę i poślubi ją, wiele dziewcząt będzie rozczarowanych.
Fortune zamilkła. A więc William Devers podobał się paniom. Pewnie miał przewrócone w głowie. Podeszła do konia, który niecierpliwie grzebał nogą. Wzięła zwierzę za uzdę i zajrzała mu prosto w oczy, drugą ręką gładząc go po aksamitnych chrapach.
– No cóż, przyjacielu, jesteś bardzo urodziwy. Wierzę, że będzie nam ze sobą dobrze. Jesteś gotów do długiej drogi? Ja jestem, ale musisz się dobrze zachowywać, dopóki nie wyjedziemy na szeroką drogę za miastem. Tam już oboje możemy ścigać się z wiatrem!
Rory Maguire obserwował dziewczynę, łagodnie przemawiającą do konia. Gdy spojrzał na nią po raz pierwszy, ogarnęło go dziwne uczucie. Miał wrażenie, że ją zna, a przecież było to niemożliwe. Podoba! mu się jej sposób traktowania zwierzęcia. Splótł dłonie i pomógł jej dosiąść Pioruna. Dopiero gdy uniósł ją do góry, zorientował się, że koń nie ma damskiego siodła. Lecz dziewczyna dosiadła rumaka okrakiem, najwyraźniej przyzwyczajona do jeżdżenia w ten sposób. Odwiązał zwierzę od pala. Piorun zatańczył pod ciężarem na swoim grzbiecie. Szarpnął głową, żeby sprawdzić odwagę młodej amazonki, ale dziewczyna trzymała go mocno, z widoczną swobodą dzierżąc lejce i ściskając konia kolanami.
