– A protestanci, którym pozwoliliśmy się tu osiedlić wraz ze swoim pastorem?

– To porządni ludzie i ciężko pracują – odpowiedział Maguire. – Samuel Steen jest ulepiony z tej samej gliny, co twój kuzyn, milady. Jest rozsądny i nie kieruje się uprzedzeniami. Chociaż inni mają kłopoty, my nie mamy żadnych problemów, ale wiemy dobrze, czemu to zawdzięczamy.

– Prośmy Boga, Rory, żeby Maguire's Ford pozostało miejscem spokojnym i przyjaznym dla uczciwych ludzi – powiedziała Jasmine.

Po kilku godzinach podróży zatrzymali się w malej gospodzie.

– To miejsce wydaje mi się znajome – stwierdziła Jasmine – ale poprzednim razem nie było tu zajazdu, tylko dom, w którym mieszkała samotna kobieta i jej biedne dzieci, Rory. Co się z nią stało?

– Nie wiesz? Twój zmarły mąż, angielski markiz, przysłał mnie tutaj jakiś miesiąc po waszym przybyciu do Maguire's Ford. Kupił od pani Tully dom, po czym zatrudnił ją, żeby prowadziła w nim szynk.

Płacił jej za pracę w gospodzie, a poza tym mogła zatrzymać ziemię i ją uprawiać. Spójrz, pani, na nazwę zajazdu. Złoty Lew. Pani Tully powiedziała, że angielski dżentelmen przypominał jej właśnie lwa. To jedyne przyzwoite miejsce na postój w drodze do Maguire's Ford. Wielu Anglikom się to nie podoba, ale nic nie mogą zrobić, bo miejsce jest własnością najprawdziwszego angielskiego markiza i jego rodziny.

– Mój syn nigdy o tym nie wspomniał.

– Pewnie nic o tym nie wie. Administrowanie gospodą przypadło mnie. Markiz uważał, że będę lepiej zarządzał tym przedsięwzięciem z Maguire's Ford, niż zrobi to ktoś na odległość.

– Mój Boże, a ja przez tyle lat nic nie wiedziałam! Rowan miał takie dobre serce. Pamiętam tę nieszczęsną kobietę z dużym brzuchem i ten tłoczący się wokół niej drobiazg. Pamiętam tamtą biedę, brudne podłogi i dwie drewniane lawy. Powiedziałeś mi wtedy, że mąż zostawił tę kobietę i wyjechał z lordami, ona zaś nie chciała opuścić rodzinnej ziemi. Spójrz, jak tu wygląda dzisiaj – podsumowała Jasmine, gdy wjechali na dziedziniec przed gospodą.



19 из 334