– Szkoda, że nie możemy tu zostać na noc – zauważył James Leslie, rozpinając kamizelkę i odsuwając cynowy talerz.

– Gdybyśmy tu zostali, dotarlibyśmy do Maguire's Ford dopiero jutro późnym popołudniem – odpowiedział Rory.

– Gdzie się zatrzymamy na noc, Maguire? – zapytał książę.

– W jedynym możliwym miejscu, w majątku sir Johna Appletona – padło w odpowiedzi.

– To on jeszcze żyje? – zdziwiła się na głos Jasmine. – Jak pamiętam, on i jego żona byli straszliwymi snobami i zachowywali się bardzo nieprzyjemnie wobec Irlandczyków. Appleton pełnił jakąś pomniejszą funkcję na dworze królowej Bess.

– Żyje i ma się dobrze, a na dodatek z wiekiem stał się jeszcze bardziej nieprzyjemny. Jego żona umarła i sir John mieszka z córką i zięciem, którzy są nie lepsi od niego – ponuro stwierdził Rory Maguire.

– Miło to brzmi – mruknął James Leslie.

– Och, będą się wdzięczyć do pana i do pańskiej żony, milordzie. To tylko reszta z nas będzie źle traktowana – zaśmiał się Maguire.

– Nie ma innego miejsca? – chciał wiedzieć James Leslie.

Rory Maguire pokręcił rudą głową, krzywiąc się przy tym żałośnie.

Sir John Appleton był teraz starym, grubym mężczyzną cierpiącym na podagrę. Jego córka Sarah i jej mąż Richard stali się zgorzkniali i skąpi. Wyraźnie okazywali, że pochlebia im możliwość goszczenia księcia i księżnej Glenkirk wraz z córką. Posadzili Fortune koło swojego syna Johna, mając nadzieję na cud. Nie doczekali się go jednak, gdyż John, na codzień głośny zawadiaka, oniemiał wobec urody i pewności siebie lady Fortune Lindley. Była niepodobna do żadnej dziewczyny, jaką znał, i onieśmielała go. Tymczasem Fortune po prostu go ignorowała. Miody John Appleton miał pryszcze na twarzy i wilgotne dłonie. Fakt, że siedział bez słowa, nie prowadząc interesującej rozmowy, dodatkowo pogrążał go w oczach Fortune. Dziewczyna doszła do wniosku, że jest dość głupi.



21 из 334