
– Spałem już w gorszych miejscach – podsumował.
– Ja też – rzucił Rory, kładąc swoje okrycie na sianie. Przeciągnął się i dodał: – Wygląda na szczęśliwą.
– Jest szczęśliwa.
– To dobrze.
– Nigdy się pan nie ożenił? – zapytał Adali.
– Nie – padła odpowiedź. – Nie było sensu. Ziemia nie należała już do mnie. Nie miałem nic do zaoferowania kobiecie. Dzieci skomplikowałyby jeszcze moje życie, bowiem byłyby katolikami z wyznania, Irlandczykami z urodzenia i obcymi w swoim kraju tak długo, jak długo trwać tu będzie angielska okupacja. Sam nie jestem pewny swojej przyszłości. Niepotrzebna mi dodatkowa odpowiedzialność za żonę i dzieci.
– Kobieta nie jest panu potrzebna?
– Po niej? – odpowiedział pytaniem Rory Maguire.
– To była tylko jedna godzina tamtej nocy, niemal dwadzieścia jeden lat temu, panie Maguire. Chce pan powiedzieć, że od tamtej pory nie było żadnej innej?
– Właśnie. Z rzadka, gdy ogarnie mnie przypływ żądzy, zaspokajam ją ze znajomą wdową we wsi. Znana jest ze swojej sympatii dla takich mężczyzn, jak ja, ale jest dyskretna i nikt nie śmiałby nazwać jej dziwką – powiedział Rory.
– Czy potrafisz być równie dyskretny, jak twoja wdowa, panie Maguire? – z całą powagą zapytał go Adali.
– Oczywiście! – zawołał Rory. – Czyż nie dotrzymywałem zawsze tajemnicy? Wiem, że nie ma pojęcia, co się wówczas stało. Nie będę jej niepokoił.
– To dobrze. Uważa pana za przyjaciela. Sądzę, że nie chciałby pan utracić tej przyjaźni. Kocha Jamesa, a on kocha ją. Wspólnie z dziećmi wiodą w Szkocji szczęśliwe życie.
– Nie obawiaj się, Adali – rzekł Rory Maguire z nutką smutku w głosie. – Zawsze uważała mnie jedynie za przyjaciela. I to wszystko, na co mogę liczyć. Nie zmarnuję nawet tego drobnego ułamka jej zainteresowania, żeby marzyć i mieć nadzieję na coś, co nigdy nie nastąpi. Nie, Adali. Oddałbym życie za moją Jasmine, ale nigdy nie dowie się, jaką rolę odegrałem przed laty w ocaleniu jej życia. Wstydzilibyśmy się oboje.
