
– Co tu się stało? – zapytała Jasmine Rory'ego Maguire.
– Nie wszyscy właściciele ziemscy są podobni do ciebie, milady. Słyszałaś o karach wymierzanych tym, którzy wyznają wiarę katolicką? Wielu zostało wygnanych z ich ziemi, bo nie chcieli się nawrócić na protestantyzm. To proste.
– Ale przecież właściciele tutejszych majątków nawet nie mieszkają w Irlandii. Jaka to dla nich różnica, jeśli ziemia jest właściwie uprawiana i przynosi im zyski?
– Wyznaczają zarządców, którzy przestrzegają litery prawa – wyjaśnił. – Większość z nich to Anglicy, podobnie jak osadnicy. Mamy też szkockich właścicieli ziem, ale teraz Szkoci w większości pozostają u siebie, z wyjątkiem tych, którzy potrafią zerwać więzy ze swoim klanem i szukać dla siebie ziemi.
– Co dzieje się z mieszkańcami tych wiosek? – dociekała Jasmine.
– Uciekają do krewnych w innych częściach Irlandii, gdzie prawo nie jest tak rygorystycznie przestrzegane. Zaszywają się w bardziej ustronnych miejscach, wiodąc znacznie prymitywniejsze życie. Umierają. Nieliczni emigrują do Francji i do Hiszpanii. Nie ma innych możliwości.
– Tak jest urządzony ten świat – spokojnym głosem odezwała się Fortune, zaskakując wszystkich. – Nauczyłam się tego podczas moich studiów, mama też mi to często powtarzała. Jedno plemię podbija drugie, potem przychodzi następne, i tak dalej, i dalej. Nic nie pozostaje niezmienne na zawsze. Ale, podobnie jak mama, nie widzę powodu, dlaczego tak musi się dziać w Irlandii. Bigoteria jest czymś złym i okrutnym.
