Rozejrzawszy się, rozpoznał znane miejsce i zorientował się, że w związku z wczesnym rozpoczęciem podróży dotrą do Maguire's Ford popołudniem. Ukradkiem obserwował Jasmine i Jamesa Lesliech. Oboje byli tak otwarcie zakochani w sobie, że poczuł w sercu wręcz fizyczny ból. Bez względu na to, co ostatniej nocy mówi! Adalemu, bez względu na to, co kiedykolwiek powiedział ojcu Cullenowi Butlerowi, nigdy nie utracił skrawka nadziei, że ona kiedyś go pokocha. Teraz widział jasno, że tak się nigdy nie stanie. Ta wiedza sprawiła, że coś w nim umarło.

Głęboko westchnął.

Usłyszawszy to, Fortune, która siedziała na trawie koło niego, odwróciła się.

– Co się stało, wujku Rory? – zapytała. – To najsmutniejsze westchnienie, jakie kiedykolwiek słyszałam. Nie bądź smutny. – Oparła mu głowę na ramieniu i ujęła w ręce jego dłoń. Zaskoczyło go jej współczucie. Poczuł łzy napływające do oczu i szybko zamrugał.

– Och, dziewczyno, my, Irlandczycy, często znienacka popadamy w ponury nastrój. – Lekko uścisnął elegancką rączkę. – Wszystko w porządku. A teraz, jeśli jesteś gotowa, powinniśmy ruszać dalej. – Wstał i pociągnął ją za sobą. – Byłaś takim maleńkim dzieckiem, Fortune Mary Lindley, a wyrosłaś na wspaniałą damę.

– Ciekawa jestem, skąd się biorą te napady ponurego nastroju, wujku Rory. Też je miewam. To muszą być moje irlandzkie korzenie. Jak na dziewczynę, która miała ojca Anglika i której matka jest na wpół Angielką, na wpół Hinduską, chyba odziedziczyłam wiele po mojej irlandzkiej prababce – roześmiała się.

Jechali teraz wolniej. Powóz toczył się przed nimi. Popołudnie było pogodne, a słońce grzało im plecy. W końcu wspięli się na szczyt wzgórza. Przed nimi rozciągała się błękitna tafla wody, która, jak Rory wyjaśnił Fortune, a Jasmine swojemu mężowi, nazywała się Lough Erne. Górna i dolna odnoga oddzielała obszar znany jako Fermanagh, a potem przechodziła w rzekę Erne, mającą swe ujście do Zatoki Donegal w Ballyshannon.



28 из 334