Sposępniała, słysząc śmiech nieznajomego. Pewnie Kostopoulos opowiedział mu całą historię.

Nie uwierzy jej, póki nie przekona się na własne oczy, co do tego nie miała już najmniejszych wątpliwości. Całe szczęście, że powiedziała mu szczerą prawdę i potrafi tego dowieść.

Wreszcie wyjechali na ulicę i włączyli się w strumień pojazdów.

– Niech się pani rozluźni, thespisnis - usłyszała cichy głos Kostopoulosa. – George opowiadał mi o ostatnich psotach swojego synka. Pani tajemnice są bezpieczne.

Nieźle. Chyba naprawdę jest jasnowidzem. Czy może jej twarz jest aż tak wyrazista?

– Jak na razie – ciągnął tym samym tonem – proszę tylko o to, by i mnie pani poprowadziła tam, gdzie jest ten obraz. I proszę wziąć pod to uwagę, że o wpół do piątej mam spotkanie.

– Będę o tym pamiętać, ale nic nie poradzę na korki ani na to, że uniwersytet będzie zamknięty. Na następnym rogu trzeba skręcić w lewo.

Oparł się wygodnie w fotelu, zmieniając pas z wprawą nowojorskiego taksówkarza.

– Jeśli się okaże, że z tym kolażem to był tylko blef, to proszę się przygotować, że jeszcze dzisiaj przestanie pani pracować.

– Raczej trudno sobie wyobrazić, by ktoś, kto ma przy duszy ostatnie sto dolarów, celowo narażał się na utratę pracy. Chociaż pan tego nigdy nie będzie w stanie zrozumieć – mruknęła pod nosem, ale Kostopoulos dosłyszał jej gorzkie stwierdzenie.

Wzdrygnęła się, słysząc jego nieoczekiwany śmiech.

– Uważa pani, że nie pamiętam, ile musiał przejść chłopak z Serifos, który nie miał grosza ani nawet pary butów, z wdzięcznością łapiący się za każdą pracę, której nikt inny nie chciał, tylko po to, by przez cały dzień zarobić parę marnych drahm?

W jego głosie wyczuwała głębokie poruszenie. A więc mówił o sobie, odsłonił rąbka własnej przeszłości. Za jego obecnym bogactwem kryła się dawna nędza i poniżenie. A może w ten sposób próbował wzbudzić w niej odrobinę współczucia? To prawda, że niemal mu się to udało, ale nie ma szans, by dała się wziąć na ten lep.



11 из 144