
– Przypominam sobie, że coś bardzo podobnego czytałam na temat Onassisa – odpaliła.
– Nasze początki były podobne – odparł krótko.
Jak większość ludzi, z góry założyła, że Kostopoulos urodził się w bogatej rodzinie, nauczył się postępować z pieniędzmi i pomnożył odziedziczony majątek do astronomicznej sumy. Fakt, że biedny jak mysz kościelna grecki chłopak, tylko dzięki sobie i swojej determinacji, z nędzy wzniósł się na szczyty bogactwa, budził w niej szacunek i niekłamany podziw. Mogła mu nawet wybaczyć ten autokratyczny styl bycia.
Chętnie dowiedziałaby się czegoś więcej na jego temat, ale przecież nie zapyta go wprost. Wszystko, co o nim wiedziała, opierało się na plotkach i gazetowych artykułach. Teraz, kiedy zetknęła się z nim osobiście, wydał się jej jeszcze bardziej tajemniczy. I znacznie bardziej atrakcyjny. I jak dla niej prowadził za szybko.
Podejrzewała, że jego biuro w Atenach, cieszących się złą sławą jeśli chodzi o ruch kołowy, musi mieścić się w samym centrum. Pewnie stąd ma taką wprawę. Gdyby miała samochód, to dojazd na uniwersytet zabrałby jej dwa razy tyle czasu co jemu.
Kostopoulos wjechał na parking zarezerwowany dla pracowników uniwersytetu. Zatrzymał się na pierwszym wolnym miejscu.
– Wywożą samochód, jeśli się nie ma pozwolenia – ostrzegła go.
– George zawsze może przyjechać po nas limuzyną. Teraz najważniejsza jest dla mnie ta kartka. Chodźmy.
Niemal musiała biec, by dotrzymać mu kroku. Gdy przestąpili próg wydziału, odetchnęła z ulgą. Sekretarka profesora jeszcze była.
– Lois?
Sekretarka podniosła głowę znad papierów.
– Cześć, Sam. Po co tu wróciłaś?
Widziała, że Lois daremnie stara się nie patrzeć na Kostopoulosa, którego masywna sylwetka dominowała w niewielkim sekretariacie. Czy mogła ją o to winić? Ten mężczyzna po prostu przyciągał wzrok.
W każdej innej sytuacji chętnie by go przedstawiła. Lois byłaby wniebowzięta, słysząc, że to sam legendarny Kostopoulos. Ale nie lubiła taniego poklasku i instynktownie wyczuwała, że on też tego nie znosił. Zdecydowała nie ujawniać jego tożsamości.
