Stali teraz wokół Armasa w jego szpitalnym pokoju. Chłopak wciąż był nieprzytomny. Rodzice, Strażnik Góry i Fionella, siedzieli przy nim od wielu godzin. Teraz serdecznie podziękowali jego wybawicielom i poszli choć trochę odpocząć.

– Co się dzieje w Królestwie, Marco? – spytał Faron cicho.

Książę skrzywił się.

– Nie wiem, przyjacielu. Otrzymujemy bardzo nieprzyjemne raporty. Mowa jest o jakiejś dziwnej istocie.

– Ach, nie! – jęknął Goram. Razem z Lilją również odwiedzili chorego. – Nie zniesiemy już więcej kolejnych potworów!

– To na pewno tylko plotki – próbował uspokajać go Jaskari, który przyjechał ze zwierzyńca ratować Armasa, przyjaciela z dzieciństwa.

– Na pewno – podchwycił jeden z lekarzy. – Przecież każda istota, każdy najmniejszy nawet żuczek został „zaimpregnowany” eliksirem dobra. Ale ludzie poszeptują o jakichś napaściach! To przecież niemożliwe, nie ma nikogo, o kim by się zapomniało. Nic z tego nie pojmujemy.

– Tak, to nie może być nic innego jak tylko głupie pogłoski – stwierdził Faron.

Armas poruszył głową. Zaraz zapomnieli o złych wiadomościach i w skupieniu pochylili się nad chłopakiem.

– Armasie – cicho szepnął Marco. – Słyszysz mnie?

Chory powoli otwierał oczy. Zauważyli, że ma wielkie trudności ze skupieniem wzroku w jednym punkcie, wreszcie jednak jego spojrzenie zatrzymało się na Marcu i Armas kiwnął głową.

– Armasie, to bardzo ważne – przemówił do niego Faron. – Inaczej nie mielibyśmy śmiałości dręczyć cię teraz. Ale odpowiedz mi: gdzie jest Móri? I Berengaria? Musimy się tego dowiedzieć, i to jak najprędzej.

Armas znów zamknął oczy, klatka piersiowa unosiła mu się ciężko, z wysiłkiem.

– Widzę, że masz trudności z mówieniem – podjął Faron. – Będziemy ci zadawać pytania w taki sposób, że wystarczy, byś tylko kiwał albo kręcił głową.

– Czy wiesz, gdzie oni są? – spytał Marco.

Przeczenie.



15 из 162