Chytre, nie dowierzające oczy. Czy to aby nie kłamstwo? Czy za tymi słowami nie kryje się zdrada? Czy czeka ich teraz wyścig do tego drugiego celu?

I znów odprężenie.

– Cóż, to właściwie obojętne. Pierwszy etap szczęśliwie dobiegł już końca.

– Jesteśmy niezwyciężeni.

– Tak, teraz dopiero im pokażemy!


Faron, który przez ostatnie pięć dni spał w sumie zaledwie kilka godzin, jak zwykle tkwił przy panelu sterowania i utrzymywał łączność ze swymi przyjaciółmi i współpracownikami, przebywającymi w świecie na powierzchni Ziemi.

Twarz poszarzała mu ze zmęczenia i troski. Czarne oczy zapadły się głęboko, a usta zmieniły w wąziutką kreskę. Nigdy jeszcze nie czuł się do tego stopnia bezradny, tak straszliwie słaby.

Powinienem był wybrać się razem z nimi, powtórzył w myślach co najmniej po raz tysięczny, a nie grzać stołek w Królestwie Światła. No i teraz jeszcze ta trójka, którą z taką uwagą obserwowałem, zniknęła. Tym razem już wyruszę!

Doskonale jednak wiedział, że nie może tego zrobić. Przy swym tak bardzo rzucającym się w oczy wyglądzie charakterystycznym dla Obcych, a przede wszystkim niezwykłym wzroście, natychmiast ściągnąłby na siebie niepotrzebną uwagę, być może zostałby wzięty do niewoli lub nawet od razu zastrzelony. Nie miałby nawet cienia szansy, by wszcząć poszukiwania ukochanych przyjaciół.

Ale tak tutaj tkwić…

Na ekranie pojawił się meldunek i Faron czym prędzej wyostrzył wszystkie zmysły.

To zgłosił się jeden ze Strażników:

– Wracamy teraz, wasza wysokość.

Faron twierdził, że nie lubi, gdy tak się go tytułuje, lecz rzadko protestował.

– Wracacie?

– Wracamy. Musieliśmy opuścić bazę na Grenlandii, tam się po prostu zrobiło zbyt niebezpiecznie. Zabraliśmy Gorama i Lilję, są bardzo zmęczeni, jest też z nami dowódca Elity Strażników. Ale straciliśmy Dolga.

– Nie mogliście na niego zaczekać?

– Nie chciał.

No tak, Faron wiedział o wszystkim.



3 из 162